włodzimierz czarzasty zamierza ubiegać się o reelekcję na szefa nowej lewicy
włodzimierz czarzasty zamierza ubiegać się o reelekcję na szefa nowej lewicy

Włodzimierz Czarzasty zamierza ubiegać się o reelekcję na szefa Nowej Lewicy

Włodzimierz Czarzasty zamierza ubiegać się o reelekcję na szefa Nowej Lewicy

Klub Lewicy, Public domain

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że zamierza kandydować na kolejną kadencję jako przewodniczący Nowej Lewicy podczas zbliżającego się Kongresu Krajowego. Swoją decyzję przedstawił na konferencji prasowej, ujawniając jednocześnie propozycje zmian personalnych w kierownictwie partii. W ramach swojej strategii, Czarzasty zaproponuje delegatom, by do ścisłego kierownictwa ugrupowania weszli Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Krzysztof Gawkowski oraz Tomasz Trela. Podkreślił, że ta decyzja jest wynikiem szerokich konsultacji przeprowadzonych z regionalnymi strukturami Nowej Lewicy.

Kluczowym elementem planów Czarzastego jest wzmocnienie stabilności w partii i koalicji rządowej. Lider Nowej Lewicy poinformował, że będzie rekomendował wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego na funkcję pierwszego wiceprzewodniczącego. Jak zaznaczył, jego głównym priorytetem jest jedność i wspieranie obecnego rządu, uznając ten czas za nieodpowiedni na wewnętrzne spory. „Jesteśmy ekipą, która wspiera ten rząd i uważamy, że jedność, rozsądek i wzajemna tolerancja są najważniejsze” – podkreślił Marszałek Sejmu.

Wewnętrzny proces wyborczy w Nowej Lewicy, który rozpoczął się w październiku, ma zostać sfinalizowany w najbliższą niedzielę 14 grudnia. To właśnie wtedy, podczas Kongresu Krajowego, delegaci podejmą ostateczną decyzję w sprawie wyboru nowego przewodniczącego partii. Czarzasty stanowczo przekonywał, że stabilność formacji i utrzymanie jedności w koalicji jest obecnie ważniejsze niż wewnętrzne dyskusje o przywództwo.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.