włodzimierz czarzasty nowym marszałkiem sejmu
włodzimierz czarzasty nowym marszałkiem sejmu

Włodzimierz Czarzasty nowym Marszałkiem Sejmu

Włodzimierz Czarzasty nowym Marszałkiem Sejmu

fot. x.com / @JachiraKlaudia

W wyniku głosowania Sejmu Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy, objął stanowisko Marszałka Sejmu, zastępując ustępującego po dwóch latach Szymona Hołownię. Decyzję poparło 236 posłów koalicji rządowej (KO, Lewica, PSL, Polska 2050), przy 209 głosach przeciw (PiS, Konfederacja) i 2 wstrzymujących się. Zmiana na czele izby niższej parlamentu wynika z umowy koalicyjnej z listopada 2023 roku, która przewiduje rotacyjne przewodnictwo w Sejmie. Dla Lewicy to symboliczny powrót do pełnienia tej funkcji po blisko 20 latach – ostatnim politykiem z tego obozu na tym stanowisku był w 2005 roku Włodzimierz Cimoszewicz.

Objęcie przez Czarzastego funkcji Marszałka jest zwieńczeniem jego wieloletniej kariery politycznej. Urodzony w 1960 roku, zaczynał jako działacz młodzieżowych organizacji w okresie PRL. Po transformacji ustrojowej zaangażował się w biznes medialny, a w latach 1999–2005 zasiadał w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, pełniąc funkcję sekretarza. Okres ten zbiegł się z Aferą Rywina, która odbiła się szerokim echem wizerunkowym na jego karierze publicznej. Mimo że późniejszy wyrok sądowy nie potwierdził jego udziału w nieprawidłowościach, polityk zrezygnował z KRRiT w 2005 roku.

Powrót na szczyt politycznej sceny nastąpił w 2012 roku, a w 2016 roku Czarzasty objął przewodnictwo w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jako jeden z liderów Lewicy, doprowadził formację do powrotu do Sejmu, a następnie do udziału w koalicji rządowej po wyborach w 2023 roku, pełniąc dotychczas funkcję Wicemarszałka. Jego awans na Marszałka Sejmu stanowi przełomowy moment dla polskiej Lewicy i symboliczny finał drogi politycznej samego Czarzastego.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.