Jesteśmy po drugiej turze wyborów prezydenckich i wiemy, kto obejmie urząd głowy państwa po zakończeniu drugiej kadencji Andrzeja Dudy. Wyniki wyborów znowu pokazały, jak bardzo podzielonym i skonfliktowanym narodem jesteśmy.
Połowa Polek i Polaków świętuje zwycięstwo swojego kandydata, zaś druga część społeczeństwa nie dowierza w jakiej Polsce się obudziło. Sam należę do tej drugiej grupy, a wizja Polski pod przywództwem Karola Nawrockiego budzi we mnie ogromny niepokój.
Choć nie uważałem Rafała Trzaskowskiego za osobę wystarczająco kompetentną do objęcia urzędu prezydenta Polski, to jednak po pierwszej turze wyborów zostaliśmy kolejny raz zmuszeni do wyboru między PiS a PO. Wygrana kandydata PiS wzbudziła we mnie bardzo dużo nieprzyjemnych emocji. Starałem się zrozumieć, dlaczego Polacy ponownie wybrali kandydata partii, która zaszła tak wielu z nas za skórę.
Czy Polacy są aż tak krótkowzrocznym i niepamiętliwym narodem, że nie wzięli pod uwagę przeszłości? Co kierowało ludźmi pochodzącymi z niższych klas społecznych, którzy stanowili lwią część wyborców Nawrockiego, skoro w jego programie nie ma dla nich niczego? Dlaczego Polacy zawsze wybierają to samo i głosują na tych samych aparatczyków, tylko w innych przebraniach?
Zadając sobie te pytania nie potrafiłem pojąć jak mogliśmy wybrać człowieka z taką przeszłością na najważniejszy urząd w państwie. Tym wyborem skazaliśmy Polskę na wstyd. Kiedy emocje opadły, zacząłem dostrzegać przyczyny takiego obrotu wydarzeń.
Frekwencja w skali całego kraju wyniosła 71.63 proc. co udowadnia, że wybory prezydenckie angażują wyjątkowo dużą część społeczeństwa. Polacy pragną poczuć się sprawczy oraz odpowiadać za naszą rzeczywistość. Jednakże odpowiedzialność za wygraną Karola Nawrockiego spoczywa nie tylko na ludziach, którzy zdecydowali się oddać na niego swój głos, ale w głównej mierze również na obecnym rządzie, premierze, sztabie wyborczym Trzaskowskiego, jak i samym Trzaskowskim.
Jedną z możliwych przyczyn porażki kandydata PO, jest ogromna nienawiść względem Donalda Tuska, którą wyraża spora grupa ludzi. Patrząc na całokształt kampanii Rafała Trzaskowskiego, wydaje się jakoby premier Tusk był w niej kompletnie nieobecny poza końcówką. Dodatkowo, ingerencja Tuska w kampanię Trzaskowskiego, miała na nią negatywny wpływ.
Publiczne wystąpienia premiera były jego osobistą kompromitacją. Na finiszu kampanii wyborczej przypomniał swoim antyfanom, że to właśnie on stoi za kandydaturą Rafała Trzaskowskiego. Przygotowanie Rafała Trzaskowskiego do kampanii oraz decyzje podejmowane przez jego sztab, miały gigantyczny wpływ na ogólny odbiór jego osoby. Odnoszę wrażenie, że kandydat PO obrał sobie próbę skompromitowania swojego kontrkandydata jako właściwy kurs.
Kolejne afery Karola Nawrockiego, które wychodziły na światło dzienne, wcale nie odwróciły od niego ludzi, a może i nawet bardziej przyciągnęły do niego najtwardszy elektorat, który i tak nie zmieniłby już zdania. Kampania prezydencka była oparta na nienawiści i straszeniu. Wyniki wyborów dowiodły słabości rządu PO oraz mediów publicznych, stojących za kandydatem Platformy. Niedługo Karol Nawrocki, prawdopodobnie, obejmie urząd prezydenta Polski i każdy będzie musiał się z nim liczyć.
Bardzo jestem ciekaw, jakie przemiany dokonają się w naszym państwie i społeczeństwie. Jednocześnie jestem wyjątkowo zdemotywowany i przejęty tym, co może nadejść.
Witam w Polsce nienawistnej.
Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.
Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.
Hej! To też może Cię zainteresować!
Przed siedzibą Parlamentu Europejskiego w Strasburgu trwa dwudniowa manifestacja rolników, zorganizowana w odpowiedzi na podpisanie porozumienia handlowego między Unią Europejską a krajami Mercosur. W stolicy Alzacji zgromadziły się tysiące producentów rolnych, w tym liczna delegacja z Polski, a także przedstawiciele z Francji, Niemiec, Czech czy Grecji. Protestujący, którzy zablokowali okoliczne ulice setkami traktorów, domagają się wstrzymania wejścia w życie przepisów ułatwiających wymianę towarową z Ameryką Południową.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na rok 2026, kończąc kilkudniowe spekulacje dotyczące jego decyzji. Dokument, przyjęty przez Sejm z poprawkami Senatu 10 stycznia, został jednocześnie skierowany do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Głowa państwa argumentowała swoją decyzję chęcią zachowania stabilności i przewidywalności funkcjonowania państwa, zaznaczając przy tym, że brak podpisu nie rozwiązałby bieżących problemów politycznych.
Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa zapowiedział zwołanie nadzwyczajnego szczytu unijnych przywódców w reakcji na ostatnie deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii. Powodem mobilizacji Brukseli są zapowiedzi prezydenta USA o nałożeniu ceł na kraje europejskie (m.in. Danię, Francję i Niemcy), które utrzymują obecność wojskową na wyspie. Trump argumentuje, że przejęcie kontroli nad Grenlandią jest kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego USA, by zapobiec ewentualnym wpływom Rosji i Chin w tym regionie.
Biały Dom potwierdził, że zapowiedziane przez państwa europejskie ćwiczenia wojskowe na Grenlandii nie wpłyną na plany administracji Donalda Trumpa dotyczące pozyskania wyspy. Rzeczniczka prasowa, Karoline Leavitt, zadeklarowała, że priorytety prezydenta pozostają niezmienne, a dążenie do przejęcia terytorium jest motywowane interesem bezpieczeństwa narodowego USA. Zapowiedziano jednocześnie, że dialog techniczny w tej sprawie będzie kontynuowany w ramach specjalnych grup roboczych, spotykających się regularnie co dwa lub trzy tygodnie.
W miastach występuje roztapiający się śnieg i mróz na chodnikach, a na politycznej scenie panuje burza z gradem. Na językach pojawiła się Polska2050, która jako drogę do zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych obrała ścieżkę: zróbmy wewnętrzną reformę, nie przygotowując się technicznie.
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, oficjalnie potwierdził stanowisko Rosji, uznające Grenlandię za integralną część Królestwa Danii. Komentując rosnące napięcie wokół wyspy, określił obecną sytuację jako bezprecedensową z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Deklaracja ta jest odpowiedzią na postulaty prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące przejęcia kontroli nad tym terytorium, co Pieskow ocenił jako działanie wykraczające poza standardowe ramy dyplomatyczne.
Polska administracja poinformowała o udaremnieniu grudniowych prób cyberataku na krajową sieć energetyczną. Celem działań dywersyjnych były lokalne jednostki, w tym dwie elektrociepłownie oraz systemy zarządzania energią z odnawialnych źródeł (OZE). Według oficjalnych komunikatów rządowych, dzięki sprawnej reakcji służb i systemów zabezpieczających, infrastruktura krytyczna nie została naruszona, a ryzyko wystąpienia przerw w dostawach energii (blackoutu) zostało całkowicie wyeliminowane.
W wywiadzie dla agencji Reuters prezydent Donald Trump przedstawił swoją ocenę sytuacji na froncie ukraińskim, wskazując na gotowość Władimira Putina do podjęcia rozmów pokojowych. Według amerykańskiego przywódcy głównym wyzwaniem w procesie dyplomatycznym pozostaje obecnie stanowisko Wołodymyra Zełenskiego. Trump zaznaczył, że doprowadzenie do porozumienia będzie wymagało przekonania ukraińskiego prezydenta do udziału w negocjacjach, jednocześnie oceniając, że Ukraina wykazuje obecnie mniejszą skłonność do kompromisu niż strona rosyjska.
Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.