Budżet Polski na rok 2026 trafia na biurko prezydenta. Czy Karol Nawrocki skieruje go do TK?

Budżet Polski na rok 2026 trafia na biurko prezydenta. Czy Karol Nawrocki skieruje go do TK?

We wtorek 13.01.2026 ustawa budżetowa na 2026 rok została oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki ma siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Strona prezydencka podnosi zastrzeżenia dotyczące m.in. poziomu deficytu oraz wysokości finansowania wybranych instytucji, takich jak IPN czy Trybunał Konstytucyjny. Z kolei przedstawiciele rządu, w tym minister finansów Andrzej Domański, przekonują o konstytucyjności ustawy, podkreślając, że nakłady na wspomniane organy wzrosły proporcjonalnie do wskaźników inflacyjnych. Eksperci prawni, m.in. sędzia Wojciech Hermeliński, zauważają, że ewentualny wniosek do TK mógłby opierać się na argumentacji o niewystarczających środkach dla instytucji niezależnych od egzekutywy, choć wskazują jednocześnie na trudność w skutecznym zakwestionowaniu takich decyzji Sejmu.

Ewentualne skierowanie budżetu do Trybunału nie sparaliżuje funkcjonowania państwa, gdyż w takim scenariuszu administracja działa w oparciu o przedłożony wcześniej projekt rządowy (tzw. prowizorium). TK ma dwa miesiące na wydanie orzeczenia, a jego decyzja określi, czy ustawa wejdzie w życie w całości, czy z wyłączeniem zakwestionowanych punktów. Co istotne, prawnicy i politycy obu stron są zgodni, że na obecnym etapie nie ma już prawnych podstaw do skrócenia kadencji parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów, ponieważ Sejm dochował ustawowych terminów przekazania dokumentu.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.