Biały Dom potwierdził, że zapowiedziane przez państwa europejskie ćwiczenia wojskowe na Grenlandii nie wpłyną na plany administracji Donalda Trumpa dotyczące pozyskania wyspy. Rzeczniczka prasowa, Karoline Leavitt, zadeklarowała, że priorytety prezydenta pozostają niezmienne, a dążenie do przejęcia terytorium jest motywowane interesem bezpieczeństwa narodowego USA. Zapowiedziano jednocześnie, że dialog techniczny w tej sprawie będzie kontynuowany w ramach specjalnych grup roboczych, spotykających się regularnie co dwa lub trzy tygodnie.
Deklaracja ta jest następstwem niedawnego spotkania wysokiego szczebla, w którym uczestniczyli przedstawiciele USA, Danii oraz Grenlandii. Rozmowy zostały określone przez stronę amerykańską jako konstruktywne, co zaowocowało powołaniem wspomnianego zespołu ekspertów. Zadaniem grupy ma być analiza technicznych aspektów potencjalnej transakcji, choć Waszyngton podkreśla, że obecność zagranicznych jednostek wojskowych (w tym duńskich) na wyspie nie stanowi przeszkody dla realizacji amerykańskich celów politycznych.
Z kolei przedstawiciele Danii i Grenlandii prezentują bardziej powściągliwe stanowisko, wskazując na utrzymujące się „fundamentalne różnice” w podejściu do suwerenności wyspy. Szef duńskiej dyplomacji, Lars Løkke Rasmussen, przyznał, że mimo braku porozumienia w kluczowych kwestiach, obie strony są gotowe do dalszych negocjacji. Celem dalszych spotkań ma być sprawdzenie, czy amerykańskie postulaty bezpieczeństwa można pogodzić z zachowaniem nienaruszalności granic Królestwa Danii.