Rządowy pakiet ratunkowy dla kierowców pod nazwą CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej, oficjalnie wszedł w życie po błyskawicznej ścieżce legislacyjnej w parlamencie i podpisie prezydenta. Karol Nawrocki zatwierdził kluczowe dokumenty w dość nietypowych okolicznościach, bo na pokładzie samolotu. Nowe przepisy wprowadzają drastyczną obniżkę podatku VAT, co ma być bezpośrednią odpowiedzią na galopujące ceny wywołane niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Najważniejszym elementem nowej strategii rządu jest wprowadzenie mechanizmu cen maksymalnych, które będą ogłaszane przez Ministerstwo Energii i aktualizowane na wszystkich stacjach w całym kraju. Eksperci przewidują, że dzięki tej zdecydowanej interwencji realny koszt tankowania spadnie o około złotówkę i dwadzieścia groszy na każdym litrze, przynosząc ulgę portfelom Polaków jeszcze przed nadchodzącymi świętami. Choć pierwsze oficjalne obwieszczenie nowych stawek nastąpi w poniedziałek, kierowcy mogą spodziewać się realnych zmian na pylonach już od wtorku, co ma zatrzymać niebezpieczny trend zbliżania się ceny diesla do granicy dziewięciu złotych.
Operacja ta wiąże się z ogromnymi kosztami dla budżetu państwa szacowanymi na miliardy złotych, co wywołuje gorące dyskusje wśród ekonomistów obawiających się o długofalową stabilność finansów publicznych. Opozycja wytyka premierowi Tuskowi, że projekt jest jedynie poprawioną wersją ich wcześniejszych postulatów, podczas gdy zwolennicy koalicji chwalą rząd za asertywność i skuteczne wymuszenie na koncernach paliwowych ograniczenia marż handlowych. Mimo politycznych przepychanek dla przeciętnego użytkownika dróg liczy się przede wszystkim fakt, że tankowanie pełnego baku będzie teraz odczuwalnie tańsze, co w dobie globalnej niepewności rynkowej jest dla wielu osób rzadkim powodem do optymizmu.