Muzyka jest uniwersalnym językiem ludzkości, który stanowi połączenie między twórcą a słuchaczem. Mimo że ludzkie emocje przemijają, autorzy zamykają je w tekście, który jesteśmy w stanie przeżywać razem z nim.
Odkąd sięgam pamięcią, każdy słuchany utwór traktowałem jako zapis czyichś przeżyć i doznań. Za każdym razem czułem jakby po drugiej stronie znajdował się człowiek, który przekazuje mi swoją historię.
Dla mnie piosenka jest niczym intymny pamiętnik, do którego autor pozwala mi zajrzeć. Nie jest to jak powierzchowna konwersacja. To stały zapis, dzięki któremu mogę wielokrotnie wracać do tej samej emocji. Niezależnie czy słucham danego utworu w samotności, czy z innymi na koncercie. To właśnie dzięki połączeniu przez autora melodii, tekstu, emocji oraz przeżyć, jego historia staje się dla mnie inspiracją lub ostrzeżeniem. Piosenki nie tylko wzruszają, ale i uczą, ponieważ pozwalają nam na doświadczenie czyjejś życiowej lekcji bez konieczności przeżywania jej samemu.
Dlatego po drugiej stronie powinien znajdować się człowiek. Artysta, który przeżył konkretne emocje oraz sytuacje, jest w stanie zamknąć je w tekście, który będzie rezonował z drugim człowiekiem. W tym tkwi sedno mojej niechęci do wykorzystywania sztucznej inteligencji w procesie twórczym. Bazując na algorytmach, AI jest w stanie stworzyć muzykę, poprzez naśladowanie stylów i melodii. Pozwala to na produkcję utworów podobnych do tych, które kochamy. Jednakże w te „sztuczne” utwory nie da się tchnąć autentycznego stanu emocjonalnego.
Poprzez tworzenie muzyki za pomocą sztucznej inteligencji, utwór przestaje być językiem ludzkości, a staje się wyłącznie algorytmem.
Wówczas dostajemy nieautentyczną, pustą imitację, pozbawioną przekazywanych przez człowieka emocji.