Zjawisko przedwczesnego rezygnowania ze studiów staje się w Polsce coraz bardziej powszechne i, co gorsza, niepokojąco systemowe. Według danych analizowanych przez ekspertów Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego, w latach 2012–2020 ponad 1,3 miliona studentów przerwało naukę i nie wróciło na uczelnię w ciągu roku od skreślenia z listy. To aż 40% wszystkich studiujących w tym czasie – liczba, która powinna dać do myślenia nie tylko władzom uczelni, ale i całemu społeczeństwu. Co sprawia, że młodzi ludzie decydują się na tak radykalny krok?
Powody rezygnacji – instytucjonalne i osobiste
Tak zwany „drop-out” staje się z roku na rok coraz bardziej powszechny. Powody rezygnacji ze studiów można podzielić na dwie główne grupy: instytucjonalne i osobiste. Wśród tych pierwszych największym problemem jest niedopasowanie poziomu kształcenia – zbyt wysoki lub zbyt niski. Zajęcia często nie są elastyczne, co utrudnia młodym ludziom wchodzącym w dorosłość pogodzenie nauki z pracą. Nieaktualna wiedza wykładowców, nadmierny nacisk na teorię kosztem praktyki oraz niski poziom wsparcia administracyjnego (ograniczony dostęp do planów zajęć, wybiórczo otwarty dziekanat czy wprowadzanie zmian w ostatniej chwili) tylko zwiększają frustrację i poczucie braku kontroli.
Nie można jednak sprowadzać problemu wyłącznie do formalnych niedociągnięć uczelni. Następstwem takich praktyk jest pogarszający się stan psychiczny studentów. Wielu z nich przyznaje, że poszło na studia, ponieważ „rodzice im kazali” albo „tak wypada”. Presja społeczna, szczególnie silna wśród pokolenia rodziców i dziadków, sprawia, że młodzi ludzie podejmują decyzje wbrew własnym potrzebom i aspiracjom. Do szkoły podstawowej zapisali nas rodzice, potem mogliśmy wybierać szkołę średnią, a teraz mamy realną możliwość decydowania, czy chcemy dalej uczestniczyć w systemie edukacji. Czy jednak zawsze potrafimy skorzystać z tej wolności?
Niektórzy trafiają na kierunki, które nie odpowiadają ich zainteresowaniom, a same zajęcia okazują się mniej atrakcyjne niż „piękna” strona uczelni. W takiej sytuacji rezygnacja staje się naturalną konsekwencją – próbą odzyskania kontroli nad własnym życiem i poczucia sensu.
Młodzi są coraz bardziej świadomi swoich potrzeb
Komentarze młodych ludzi pod wątkami o studiach potwierdzają tę obserwację:
„Studia mają was rozwinąć, dać wam wiedzę i rozwinąć horyzonty, nie róbcie czegoś tylko dlatego, że to zaczęliście. Podziwiam tych, którzy mieli odwagę odejść – róbcie tak, jak wam sumienie podpowiada.” – napisała jedna z internautek.
Te słowa pokazują, że współczesne pokolenie coraz lepiej rozumie, że decyzje edukacyjne muszą wynikać z własnych potrzeb, a nie z obowiązującego społecznie scenariusza dorosłości. Psychiczna stabilność, wsparcie społeczne i komfort – elementy często pomijane w debacie o szkolnictwie wyższym – stają się kluczowe dla podejmowania świadomych decyzji.
Studia mają mieć sens – a nie być przymusem
Wielu studentów w refleksjach po rezygnacji podkreśla, że najważniejsze jest podejmowanie decyzji zgodnie z własnymi potrzebami:
„Czasami trzeba zaryzykować, na tym polega życie – na dokonywaniu różnych decyzji.”
„Ważne jest, żeby znaleźć to, co nas będzie interesować.”
To pokazuje, że młodzi ludzie coraz częściej oczekują od edukacji nie tylko wiedzy teoretycznej, ale też praktycznych umiejętności, rozwoju osobistego i poczucia sensu. Jeśli studia tego nie dają – wybierają alternatywę. Czy w takim przypadku szkoły wyższe mogą mówić, że „robią swoje” i nie zmieniają sposobu nauczania?
Podsumowanie – co uczelnie mogą zrobić?
Uczelnie i NCBR zapowiedziały pracę nad poprawieniem sytuacji. Czy jest to możliwe? tak, ale tylko wtedy, gdy szkoły wyższe będą realnie słuchać studentów i dostosowywać swoje działania do ich doświadczeń. Bo współczesne studia nie mogą już opierać się na założeniu, że „kiedyś tak było, więc tak ma zostać”.
Dzisiaj edukacja musi odpowiadać na pytanie: co zrobić, aby młody człowiek czuł, że warto zostać?
Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.
Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.
Hej! To też może Cię zainteresować!
Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Węgry udzieliły azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze.
Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował pakiet trzech ustaw, w tym kluczową ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która miała dostosować polskie prawo do przepisów unijnych. Głowa państwa uzasadniła swoją decyzję ochroną wolności słowa oraz obecnością w dokumentach wadliwych zapisów legislacyjnych, które – zdaniem prezydenta – psuły pierwotnie dobre założenia projektów. Prezydent podkreślił, że regulacja cyberprzestrzeni jest konieczna, jednak nie może odbywać się poprzez wprowadzanie szkodliwych przepisów towarzyszących.
W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.
Internet obiegła informacja, która została uznana za prawdziwą: OpenAI ma wykupić aplikację Pinterest.
Relacje między USA a Danią weszły w fazę napięcia w związku z nasilonymi działaniami administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Duńskie kręgi wojskowe oraz media wskazują na stosowanie przez Waszyngton metod z pogranicza wojny hybrydowej, obejmujących operacje informacyjne, próby infiltracji lokalnego społeczeństwa oraz promowanie narracji osłabiających więzi wyspy z Kopenhagą. Działania te, obejmujące m.in. powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, są przez część obserwatorów interpretowane jako realizacja strategii faktów dokonanych, mającej na celu przejęcie kontroli nad tym terytorium.
Podczas spotkania tzw. koalicji chętnych w Paryżu, premier Donald Tusk przedstawił rolę Polski w nadchodzącym procesie pokojowym oraz stabilizacji regionu po zakończeniu działań zbrojnych. Szef rządu poinformował, że Warszawa znajdzie się w wąskim gronie państw wiodących, odpowiedzialnych m.in. za kwestie logistyczno-organizacyjne oraz wypracowanie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Choć rozmowy nabierają konkretnego kształtu, polski premier wyraził dystans wobec obecnego stanowiska Rosji, podkreślając potrzebę wywarcia na Moskwę skutecznej presji międzynarodowej.
Przez długi czas w debacie publicznej padały sformułowania, takie jak: „Lampka czerwonego wina do obiadu to samo zdrowie” lub „Jedno piwo to nie piwo, a dwa piwa jak pół piwa”. Takie stwierdzenia utrwaliły się w naszym społeczeństwie i wprowadziły kulturę „picia niskiego ryzyka”.