Mel Gibson, autor megahitu Pasja, postanowił nakręcić kontynuację swojego filmu. The Resurrection of the Christ ma wejść do kin w 2027 roku, a w roli Maryi zobaczymy Kasię Smutniak, polską aktorkę, która od lat robi karierę we Włoszech.
Dla części Polaków to powód do dumy. Mimo wszystko zobaczymy Polkę w hollywoodzkiej produkcji. Jednak dla innej części stanowi to zamach na fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej. Oburzenie konserwatywnych środowisk wynika z przeszłości Smutniak. W 2020 roku aktywnie wspierała Strajk Kobiet, a nawet zrobiła sobie zdjęcie z czerwoną błyskawicą na placu. Najwyraźniej odróżnienie prywaty od pracy jest dla niektórych zbyt dużym ciężarem do udźwignięcia.
Na platformie X zaczęły pojawiać się wpisy, w których polscy użytkownicy apelują do Mela Gibsona, żeby przemyślał ten wybór. Argumentacja? „Jej poglądy obrażają wiarę” albo „ponad połowa Polaków nie obejrzy filmu”. Mel Gibson od lat budzi kontrowersje i rządzi się swoimi prawami na planie filmowym. Powątpiewam, by przejął się komentarzem napisanym przez profil z polskim godłem i podpisem „prawdziwy patriota”. Nie zapominajmy, że cały ten narodowy „dramat” rozgrywa się wokół filmu, którego nikt jeszcze nie widział. Wystarczyło samo nazwisko Smutniak, by wirtualne stosy zapłonęły. Tomasz Lis skomentował całą sytuację, mówiąc o „donosach Polaków do Mela Gibsona” i „wybitnie obrzydliwym łajdactwie”. Trudno się z tym nie zgodzić, albowiem donoszenie na polską aktorkę do amerykańskiego reżysera w imię obrony chrześcijańskiej moralności brzmi jak parodia samego siebie. A tak na marginesie – jak bardzo trzeba się nudzić, żeby w 2025 roku wysyłać petycje do Hollywood, domagając się obsadzenia „czystszej” Maryi?
W całym zamieszaniu dopatruję pewną symbolikę. Obserwujemy Polaków, dla których wiara miała być pokorą i miłością bliźniego, jednak w rzeczywistości oceniają, kontrolują i…donoszą.