Zapomnijcie o zamaskowanych szpiegach i tajnych spotkaniach. Współczesny rosyjski sabotaż w Europie wygląda zupełnie inaczej i jest przerażająco banalny.
Jak wynika z najnowszego raportu opisanego przez „The New Yorker” i analizowanego przez serwis Demagog, rosyjskie służby zmieniły model działania.
Zamiast wysyłać wyszkolonych oficerów, którzy są cenni i trudni do zastąpienia, wolą werbować przypadkowych młodych ludzi przez komunikatory internetowe
„Szukam pracy”
Wdrażanie do przestępczej działalności odbywa się głównie poprzez platformę Telegram oraz ormiańską aplikację Zangi. To tam pojawiają się ogłoszenia, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe oferty pracy dorywczej: „szukam ludzi do prostych zadań”.
Młodzi ludzie, często bez stałego zatrudnienia i skuszeni wizją łatwego pieniądza, zaczynają wykonywać zadania, jednocześnie pomagając terrorystom umywać ręce. Zlecenia zaczynają się niewinnie – fotografowanie dworców czy magazynów – jednak potrafią błyskawicznie ewoluować w działania dywersyjne. Celem stają się np. podpalenia pojazdów czy też obiektów powiązanych z pomocą dla Ukrainy. Takie osoby stają się „agentami jednorazowego użytku”, wykonują jedno, dwa zadania i często wpadają w ręce policji, nie mając nawet pojęcia, dla kogo pracowali.
Dlaczego Rosja sięga po taką metodę?
Odpowiedź jest brutalna: bo to tanie i bezpieczne dla zleceniodawców.
Zrekrutowani w ten sposób ludzie nie mają pojęcia o wielkiej polityce, nie znają swoich pracodawców i często nie zdają sobie sprawy, że pracują dla rosyjskiego wywiadu. Kieruje nimi wyłącznie chęć szybkiego zarobku. Dla Rosyjskich Służb Specjalnych są idealni, jeśli wpadną (a wpadają często), nie mają żadnych cennych informacji, które mogliby przekazać zachodnim służbom.
Raport wskazuje, że fala tajemniczych pożarów, która przetoczyła się przez Europę w ostatnim czasie, nie jest dziełem przypadku.
Chodzi o wywołanie strachu, chaosu oraz utrudnienie logistyki państwom wspierającym Ukrainę.
Wykorzystywanie narodowości jako element dezinformacji
Raport zwraca uwagę na kluczowy aspekt. Rosyjskie służby często werbują do tych zadań osoby pochodzenia ukraińskiego. Nie jest to przypadek, w razie ujęcia sprawcy, rosyjska propaganda może łatwo zbudować narrację, że za atakami stoją sami Ukraińcy. Ma to na celu skłócenie społeczeństw europejskich z uchodźcami i odwrócenie uwagi od faktu, że to rosyjskie służby pociągają za sznurki zza „bezpiecznej” granicy.