Maria Januszczyk – wiceprezeska Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt, doktorantka Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego w dyscyplinie nauk prawnych. Absolwentka interdyscyplinarnych studiów podyplomowych „Prawa Zwierząt” na SWPS w Warszawie. Autorka publikacji naukowych oraz prelegentka na wielu konferencjach naukowych poświęconych problematyce prawnej ochrony zwierząt. Współautorka ebooka „Jak napisać program opieki nad zwierzętami bezdomnymi?”. Udziela nieodpłatnej pomocy prawnej organizacjom pro-zwierzęcym działającym na terenie województwa podkarpackiego. Specjalizuje się m.in. w opiniowaniu gminnych programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt oraz prawnych aspektach wykorzystywania zwierząt w działalności rozrywkowej.
Daria Kowalska, Fundacja Kaczuchy Dziennikarskie: Czy nowelizacja ustawy przewiduje skuteczniejsze narzędzia egzekwowania przepisów i jakie zmiany są potrzebne, aby zapewnić lepsze przestrzeganie prawa?
Maria Januszczyk: To oczywiście zależy o którym projekcie nowelizacji mówimy, ale domyślam się, że to pytanie dotyczy teraz głośno i medialnie omawianego obywatelskiego projektu nowelizacji ustaw o ochronie zwierząt, pod którym udało się zebrać ponad pół miliona podpisów. Ten projekt dopiero będzie przedmiotem prac parlamentarnych, ale jego głównymi założeniami są przede wszystkim wprowadzenie zakazu utrzymywania psów na łańcuchach, uregulowanie kwestii związanych z prowadzeniem hodowli zwierząt domowych, ograniczenie zjawiska tzw. pseudohodowli, gdzie poza jakąkolwiek kontrolą rozmnaża się zwierzęta, głównie psy i koty, co prowadzi do deficytów zdrowotnych i behawioralnych, kończących się często cierpieniem, a nawet śmiercią tych zwierząt. Organizacje często muszą interweniować w takich sprawach.
W projekcie przewidziano również dookreślenie niektórych znamion przestępstwa znęcania się nad zwierzętami, obligatoryjną kastrację i sterylizację zwierząt nieprzeznaczonych do hodowli, wprowadzenie powszechnego obowiązku czipowania zwierząt domowych, wzmocnienie nadzoru nad schroniskami oraz gminami, które obecnie są odpowiedzialne za zapewnienie zwierzętom bezdomnym opieki oraz za podejmowanie działań prowadzących do zapobiegania bezdomności zwierząt. Dodatkowo, projekt przewiduje zakaz egzekucji komorniczych ze zwierząt domowych, zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzętami, zakaz używania fajerwerków oraz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych.
Obok tego projektu złożono osobne projekty poselskie dotyczące zakazu utrzymywania psów na łańcuchach, zakazu używania niektórych wyrobów pirotechnicznych, zakazu hodowli zwierząt na futra oraz ograniczenia liczby osób przewożonych pojazdami ciągniętymi przez zwierzęta do 6 pasażerów, co dotyczy szczególnie wykorzystywania koni na trasie do Morskiego Oka.
Trwają również konsultacje dotyczące rządowego projektu dotyczącego utworzenia krajowego rejestru oznakowanych psów i kotów, w którym obowiązkiem oznakowania byłyby objęte psy i koty wprowadzane do obrotu oraz wszystkie psy urodzone po utworzeniu tego rejestru.
Wszystkie te zmiany mają na celu wzmocnienie prawnej ochrony zwierząt w Polsce. Chociaż sposób regulowania niektórych kwestii wymaga jeszcze ujednolicenia i przemyślenia dokładnego brzmienia przepisów, aby uniknąć problemów wynikających z niedokładności legislacyjnej. Powstała specjalna komisja złożona z posłanek i posłów, która ma za zadanie pracować nad ostatecznym brzmieniem proponowanych zmian. Mam nadzieję, że do prac nad projektami zapraszani będą również eksperci z tego obszaru.
Jakie możliwości współpracy między organami państwowymi a organizacjami pozarządowymi mogą przyczynić się do lepszej ochrony prawnej zwierząt?
Myślę, że przede wszystkim potrzebne są dialog i otwartość na zmiany zachodzące w społeczeństwie. W praktyce bardzo dużą odpowiedzialność za ochronę zwierząt przyjęły na siebie organizacje społeczne. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy dobrowolnie, czy zostały do tego niejako przymuszone w związku z niedostatecznym działaniem pozostałych organów. W niektórych obszarach zdaje się, że aparat państwowy zupełnie umywa ręce, a cały ciężar spada na działających często pro bono wolontariuszy.
Odnoszę wrażenie, że nie jest to tylko moje zdanie, że tak naprawdę my nigdy nie stworzyliśmy efektywnego systemu prawnej ochrony zwierząt w Polsce, którego poszczególne elementy czy szczeble współpracowałyby ze sobą w celu zapewnienia zwierzętom ochrony przed cierpieniem. Obecnie funkcjonujący system wymaga w zasadzie zaprojektowania od nowa, przemyślenia wielu kwestii, w tym tak zasadniczych jak to, czy aby na pewno Ministerstwo Rolnictwa powinno podejmować kluczowe decyzje w tym obszarze.
Czy uważa Pani, że obecne przepisy w pełni oddają rzeczywisty status zwierząt w społeczeństwie i czy powinny być one zmienione lub uzupełnione?
Myślę, że nasza ustawa, choć na moment jej uchwalania uchodziła za jedną z najbardziej progresywnych ustaw w Europie i na świecie, po 27 latach obowiązywania nieco nam się przestarzała w pewnym zakresie. Wiele obszarów w społecznym odbiorze dawno już powinno zostać znowelizowanych, niektóre formy wykorzystywania zwierząt powinny zostać zakazane. Działalność cyrkowa czy hodowla zwierząt na futra to przykłady, gdzie społeczne oczekiwania znacząco się zmieniły. Coraz więcej osób walczy o poprawę losu zwierząt i z większym uwrażliwieniem społecznym w tej kwestii proponowane są coraz liczniejsze zmiany, z których niestety niewiele ostatecznie wchodzi w życie. W poprzedniej kadencji mieliśmy wiele projektów nowelizacji ustawy, w tym słynną „piątkę dla zwierząt”, ale od tamtej pory niewiele udało się osiągnąć.
Jakie kary są przewidziane za znęcanie się nad zwierzętami według polskiego prawa? Czy uważa Pani, że są one wystarczająco surowe, aby odstraszać potencjalnych sprawców?
Na ten moment ustawa o ochronie zwierząt przewiduje, że osoba popełniająca przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadku szczególnego okrucieństwa, od 3 miesięcy do lat 5. Sąd ma obowiązek orzeczenia przepadku zwierzęcia na rzecz Skarbu Państwa, nawiązki do 100 tysięcy złotych oraz może orzec zakaz posiadania zwierząt od 1 roku do 15 lat.
Problem leży jednak w tym, że sądy często nie orzekają tych kar w pełnym zakresie, w jakim pozwala na to ustawa. Większość wyroków to kary grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności w zawieszeniu. Znęcanie się nad zwierzętami przez niektóre sądy nadal jest uważane za czyn o niskiej szkodliwości społecznej. Nawet w sprawach, gdzie poziom okrucieństwa był wysoki, jak w przypadku byłego senatora Bąkowskiego, który ciągnął swojego psa za samochodem, kara pozbawienia wolności była bardzo łagodna, a ostatecznie po pewnym czasie została zmieniona na dozór elektroniczny.
Jakie są najczęstsze problemy w egzekwowaniu przepisów dotyczących ochrony zwierząt?
Główne problemy to brak efektywnego systemu współpracy między organami państwowymi a organizacjami pozarządowymi, niedostateczna liczba szkoleń i słaby poziom edukowania służb odpowiedzialnych za ochronę zwierząt, oraz niska świadomość społeczna dotycząca interpretacji przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Przepisy, mimo że dają możliwość zapewnienia ochrony zwierzętom, nie są w pełni wykorzystywane, co prowadzi do problemów z ich egzekwowaniem. Przykładem może być niewielka liczba mandatów za zbyt długie utrzymywanie zwierząt na łańcuchu czy brak wody w misce.
Które według Pani obszary prawa dotyczącego ochrony zwierząt wymagają reformy bądź nowelizacji?
Myślę, że w zasadzie wszystkie kwestie, które teraz są w centrum uwagi, powinny zostać przedmiotem szerszej debaty i prac parlamentarnych. Musimy dążyć do wprowadzenia tych zmian. Można się spierać co do brzmienia konkretnych przepisów, jednak ich idea jest słuszna i prowadzi do wzmocnienia prawnej ochrony zwierząt.
Ze względu na moje zainteresowania, zarówno praktyczne, jak i naukowe, działam głównie w obszarze wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych. Tu rzeczywiście dostrzegam wiele obszarów wymagających uregulowania bądź całkowitych zakazów. W kwestii bezdomnych zwierząt również mamy wiele do zrobienia. Powszechny obowiązek znakowania zwierząt domowych, takich jak psy czy koty, powinien objąć wszystkie zwierzęta, nie tylko te nowonarodzone. Pozwoliłoby nam to dokładniej ewidencjonować ich populację w Polsce.
Wszystkie te kwestie, które są teraz przedmiotem debaty publicznej, zasługują na uznanie i dalsze prace. Głośne sprawy, takie jak nutrii z Rybnika (które są gatunkiem inwazyjnym), pokazują potrzebę centralnego azylu dla zwierząt. Miał on powstać w styczniu 2024 roku, co zapobiegłoby konieczności uśmiercania tych zwierząt.
Jakie są najczęstsze problemy w egzekwowaniu przepisów dotyczących ochrony zwierząt i czy istnieją systemowe przeszkody w skutecznym ściganiu naruszeń?
Nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy o ochronie zwierząt pełni Inspekcja Weterynaryjna, podlegająca Ministerstwu Rolnictwa. Działania tego ministerstwa często są sprzeczne z interesami zwierząt, co stanowi problem. Inspekcja ma również braki w uprawnieniach i wiele obszarów nie jest uregulowanych. Przykładem są cyrki, gdzie brak definicji powoduje różne interpretacje. Prywatne osoby zarejestrowały się jako cyrki, by utrzymywać niebezpieczne zwierzęta.
Problemem jest również zbieranie dowodów w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami. Odpowiednie zebranie materiału dowodowego wymaga znajomości przepisów przez policjantów i prokuratorów. Organizacje społeczne również potrzebują wsparcia w zbieraniu dowodów. Prowadzenie dochodzeń zależy od regionu i rzetelności policji w zbieraniu dowodów.
Często błędnie umarza się dochodzenia, stwierdzając, że czyn nie nosił znamion czynu zabronionego. Wynika to z problemów z interpretacją przepisów oraz bagatelizowania niektórych spraw. Fundacja Czarna Owca Pana Kota prowadzi monitoringi prokuratur, sądów i policji, które pokazują, że większość spraw dotyczących zwierząt kończy się odmową wszczęcia lub umorzeniem dochodzenia.
Z jaką dezinformacją spotyka się Pani w tematyce ochrony prawnej zwierząt i jaki to jest poziom tej dezinformacji?
Tym obszarem zajmujemy się może najmniej, natomiast bardzo dobrze robi to Orestes Kowalski, który w tej dziedzinie dostarcza informacji i wytyka decydentom oraz innym osobom publicznym pojawiające się w debacie publicznej błędne informacje.
Jest kilka obszarów, które są widoczne dla osób działających w tym środowisku. Na przykład, wracają takie kwestie jak nazywanie organizacji, których statutowym celem jest ochrona zwierząt, „ekoterrorystami” lub zarzucanie im nadużyć w kwestiach interwencyjnego odbioru zwierząt. Mamy mechanizm w ustawie gwarantujący, że w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia, organizacja może odebrać je właścicielowi. Niestety, to jest często nazywane nadużyciem, mimo że organizacje robią to zgodnie z ustawą i są wrażliwsze na te przypadki.
Duża dezinformacja dotyczy również dzików w kontekście rozprzestrzeniania wirusa afrykańskiego pomoru świń. Choć zwierzęta mogą być nosicielami wirusa, nie powinno się na nie zrzucać pełnej odpowiedzialności za zakażenie świń zamkniętych w chlewniach. Rolnicy, nie przestrzegając zasad bioasekuracji, braku dezynfekcji i często sami będąc myśliwymi podróżującymi po lasach, mogą przyczyniać się do przenoszenia wirusa do chlewni.
Używanie wobec wszystkich myśliwych nazewnictwa, że są „kustoszami przyrody”, kiedy co jakiś czas pojawiają się sprawy dotyczące myśliwych, obecności alkoholu na polowaniach, czy też przypadkowego postrzelenia zwierząt lub ludzi, jest problematyczne. Również duży poziom dezinformacji związany jest z przemysłem rolniczym, w zakresie wykorzystywania zwierząt. Przemysł zaprzecza wpływowi metanu ze zwierząt gospodarskich na środowisko i ocieplenie klimatu, przeciwstawiając się dyskusjom naukowym.
Czy chciałaby Pani coś dodać na koniec?
Myślę, że dużo rzeczy wybrzmiało. Mam nadzieję, że jesteśmy na przełomowym etapie związanym z ochroną zwierząt, przynajmniej w debacie publicznej. Pozostaje liczyć na to, że przynajmniej część zmian wejdzie ostatecznie w życie i wzmocnimy system. Jestem sceptyczna i uważam, że system ochrony zwierząt wymaga zasadniczej reformy, co oczywiście wymaga dłuższego czasu i grona ekspertów, którzy mogliby przemyśleć system na nowo. Ważne jest, aby ten temat pojawiał się w debacie publicznej, aby doprowadzić do skutecznej współpracy poszczególnych filarów systemu.
Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.
Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.
Hej! To też może Cię zainteresować!
Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Węgry udzieliły azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze.
Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował pakiet trzech ustaw, w tym kluczową ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która miała dostosować polskie prawo do przepisów unijnych. Głowa państwa uzasadniła swoją decyzję ochroną wolności słowa oraz obecnością w dokumentach wadliwych zapisów legislacyjnych, które – zdaniem prezydenta – psuły pierwotnie dobre założenia projektów. Prezydent podkreślił, że regulacja cyberprzestrzeni jest konieczna, jednak nie może odbywać się poprzez wprowadzanie szkodliwych przepisów towarzyszących.
W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.
Internet obiegła informacja, która została uznana za prawdziwą: OpenAI ma wykupić aplikację Pinterest.
Relacje między USA a Danią weszły w fazę napięcia w związku z nasilonymi działaniami administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Duńskie kręgi wojskowe oraz media wskazują na stosowanie przez Waszyngton metod z pogranicza wojny hybrydowej, obejmujących operacje informacyjne, próby infiltracji lokalnego społeczeństwa oraz promowanie narracji osłabiających więzi wyspy z Kopenhagą. Działania te, obejmujące m.in. powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, są przez część obserwatorów interpretowane jako realizacja strategii faktów dokonanych, mającej na celu przejęcie kontroli nad tym terytorium.
Podczas spotkania tzw. koalicji chętnych w Paryżu, premier Donald Tusk przedstawił rolę Polski w nadchodzącym procesie pokojowym oraz stabilizacji regionu po zakończeniu działań zbrojnych. Szef rządu poinformował, że Warszawa znajdzie się w wąskim gronie państw wiodących, odpowiedzialnych m.in. za kwestie logistyczno-organizacyjne oraz wypracowanie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Choć rozmowy nabierają konkretnego kształtu, polski premier wyraził dystans wobec obecnego stanowiska Rosji, podkreślając potrzebę wywarcia na Moskwę skutecznej presji międzynarodowej.
Przez długi czas w debacie publicznej padały sformułowania, takie jak: „Lampka czerwonego wina do obiadu to samo zdrowie” lub „Jedno piwo to nie piwo, a dwa piwa jak pół piwa”. Takie stwierdzenia utrwaliły się w naszym społeczeństwie i wprowadziły kulturę „picia niskiego ryzyka”.