Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w nocy z 9 na 10 września 2025 roku nie było wypadkiem, a celowym aktem wrogim. Był to pierwszy taki incydent od II wojny światowej.
Polskie i sojusznicze siły powietrzne, w tym myśliwce F-35 oraz samoloty wczesnego ostrzegania i maszyny do tankowania, szybko zareagowały. Drony zostały zidentyfikowane i zestrzelone, co potwierdziło sprawność polskich procedur obronnych. Zdaniem eksperta Michała Piekarskiego, incydent ten był testem dla Polski i NATO.
Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez drony nie jest uznawane za wystarczający powód, by aktywować Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Taki krok oznaczałby uznanie incydentu za zbrojny atak na członka NATO, co prowadziłoby do zbiorowej obrony. W obecnej sytuacji nie jest to konieczne, ponieważ siły sojusznicze już brały udział w operacji, co świadczy o gotowości i działaniu NATO w ramach regulacji czasu pokoju.