Pacjentka o imieniu Lela, obywatelka Gruzji, przebywa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie, domagając się przerwania ciąży ze względu na realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Kobieta trafiła do placówki w ciężkim stanie – media informowały, że słabnie i wymiotuje krwią. Choć sprawa została nagłośniona przez fundację FEDERA, lekarze uznali dotychczas, że nie ma jednoznacznych medycznych wskazań do przeprowadzenia zabiegu i czekają z decyzją na uzyskanie dodatkowych opinii.
W odpowiedzi na te wydarzenia Kaja Godek oraz Fundacja Życie i Rodzina zapowiedziały, że jeśli dojdzie do przerwania ciąży, natychmiast złożą do prokuratury w Olsztynie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Działaczka zapowiedziała również wniosek o wgląd w dokumentację medyczną pacjentki oraz żądanie postawienia zarzutów sprawcy aborcji. Fundacja monitoruje działania szpitala, argumentując, że środowiska pro-choice wywierają niedopuszczalną presję na personel medyczny.
Sprawa budzi duże emocje w kontekście tzw. efektu mrożącego, czyli obawy lekarzy przed odpowiedzialnością karną na podstawie art. 152 kodeksu karnego, co może prowadzić do odkładania decyzji w czasie. Organizacje wspierające pacjentkę podkreślają, że o sytuacji Leli powiadomiono już m.in. Ministrę Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta oraz ambasadę Gruzji. Wszyscy zaangażowani w proces czekają na ostateczny ruch szpitala, który ma podjąć decyzję w oparciu o względy medyczne