Dwie Mile, czyli Emilia i Kamila to partnerki w życiu i podróży. Bez filtra pokazują rzeczywistość codziennego życia pary dwóch kobiet w Polsce. Normalizują miłość i hodowanie pomidorów na balkonie. W świecie offline prowadzą własne firmy i podróżują 37 letnim Volkswagenem T3 o imieniu Vanda.
Wywiad jest realizowany w ramach cyklu z okazji Miesiąca Dumy. Miesiąc Dumy, obchodzony w czerwcu, upamiętnia społeczność LGBTQ+ i upamiętnia zamieszki Stonewall z 1969 roku, które były przełomowym momentem w walce o prawa LGBTQ+. W tym miesiącu organizowane są na całym świecie różnorodne wydarzenia, takie jak parady, warsztaty i koncerty, mające na celu promowanie akceptacji, równości i świadomości kwestii związanych z LGBTQ+. Jest to zarówno czas świętowania różnorodności, jak i przypomnienie o trwającej walce o prawa obywatelskie. Miesiąc Dumy to moment na refleksję nad osiągniętym postępem oraz wezwanie do dalszej walki o bardziej inkluzywne społeczeństwo.
Jakie reakcje otrzymujecie od swoich obserwatorów? Czy spotykacie się raczej z pozytywnymi, czy negatywnymi komentarzami?
KAMA: W większości są to pozytywne komentarze. Jeśli pojawia się jakikolwiek hejt, to pochodzi on od osób, które nas nie obserwują, a które trafiły na nasz profil przez przypadek.
EMI: Nawet pytałam Cię o to ostatnio, bo widziałam, że miałaś trudny czas przez hejt pod niektórymi postami.
KAMA: Ostatni tydzień był bardzo trudny pod tym względem, ale pociesza mnie fakt, że nie są to ludzie, którzy nas obserwują.
EMI: To ciekawe, bo często to jest bardzo młode pokolenie, młodzież w wieku 13 czy 14 lat.
KAMA: I to jest straszne, bo zdarzało się często, że to były dzieci. W dwóch przypadkach udało mi się dotrzeć do ich rodziców i wysłać screeny tych komentarzy. To nie jest coś, co zrobiłam z lekkim sercem, bo każdy z nas robił głupie rzeczy za dzieciaka, ale tak okropnych słów, jakie przeczytałam od tego dwunastolatka, nie usłyszałam chyba nigdy przedtem, nawet od osoby dorosłej.
EMI: Jest to przykre i zastanawiające.
To jest trochę zatrważające, szczególnie kiedy dostaje się takie komentarze od bardzo młodych osób…
KAMA: Wiesz co, w tym jednym przypadku udało mi się długo porozmawiać z rodzicami. Napisała do mnie mama tego chłopca przepraszając i tłumacząc, że nie ma pojęcia, dlaczego jej dziecko ma takie poglądy, ponieważ nikt w rodzinie takich nie ma. Miała tylko podejrzenie, że jej syn może mieć problemy z zaakceptowaniem swojej orientacji. Błędne jest przekonanie, że dzieci wszystko wynoszą z domu.
Czy możecie podzielić się historią, która szczególnie Was poruszyła, w związku z Waszymi postami lub wiadomościami od obserwatorów?
KAMA: Codziennie dostajemy masę wiadomości, pytań, ludzie dzielą się z nami swoimi historiami, to jest bardzo miłe. Niedawno zapytałam na stories o to, z czym kojarzy się naszym obserwatorom nasz profil. Sporo osób odpisało, że to jest ich comfort place i czują się u nas bezpiecznie. To mi roztopiło serce. Podobnie, gdy czytam wiadomości od rodziców, którzy mają dzieci LGBT+, a którzy mówią, że dajemy im nadzieję na dobrą przyszłość ich dzieci w Polsce.
Po tym, jak wzięłyśmy ślub humanistyczny i uregulowałyśmy niektóre kwestie prawne u notariusza, napisały też do nas cztery inne pary dziewczyn. Mówiły, że dzięki nam dowiedziały się, że istnieje w Polsce możliwość, by móc chociaż w taki sposób, podkreślić powagę ich związku, przeżyć namiastkę ślubu i wesela, i zabezpieczyć swoją przyszłość, jako rodzina. To nam pokazało, że warto tworzyć treści też o tych poważniejszych sprawach.
Czytałam u Was na wyróżnionych relacjach o ślubie, bardzo dokładnie to opisałyście, przyjemnie się mi to czytało.
EMI: Dziękujemy, ale głównie tworzy tu Kama i to jej zasługa.
Jakie jest Wasze zdanie na temat obecnej sytuacji osób LGBTQ+ w Polsce i Europie?
KAMA: To, co dzieje się teraz na polskiej scenie politycznej, jest oburzające. Politycy przerzucają piłeczkę, używają pojęć, których często nie rozumieją. Mówią na przykład o adopcji, myląc ją z przysposobieniem wewnętrznym dzieci, które nie są w jakikolwiek sposób chronione przez prawo w Polsce. To smutne, z jaką łatwością politycy przekrzykują się i przerzucają się naszymi prawami. Teraz nawet obietnice wyborcze są zabierane i niedotrzymywane. Jestem bardzo zawiedziona obecną sytuacją oraz rządem, na który głosowałyśmy.
EMI: Wyszłam z szafy wiele lat temu, obydwie z Kamą mamy poglądy lewicowe. Przez długi czas mieszkałam za granicą, w różnych krajach, miałam naprawdę duże oczekiwania, ale utrzymywałam pozytywne myślenie o przyszłości osób LGBT+ w Polsce. Byłam pewna, że gdy już konserwatywna, prawicowa partia zostanie odsunięta od władzy, coś się zmieni, że chociaż zostaną w Polsce zalegalizowane związki partnerskie, chociaż tyle.
Czuję zawód, po prostu zwykły zawód, że to się nie dzieje, że trochę te hasła są wykorzystywane dla promocji politycznej. Myślę, że wszystkie osoby LGBT+ tak czują.
Nadzieja umiera ostatnia i mam nadzieję, że będzie lepiej, szczególnie jak widzi się kolejne kraje na świecie, które wprowadzają równość małżeńską. Bardzo zależy nam na zalegalizowaniu naszego związku i wprowadzeniu równości małżeńskiej, ze względu na to, że planujemy macierzyństwo.
Jakie zmiany chciałybyście zobaczyć w Polsce i w świecie, jeśli chodzi o akceptację i prawa osób LGBTQ+?
KAMA: Uważam, że polityka ma ogromny wpływ na społeczeństwo. Widać to na przykładzie państw, które wprowadziły równość małżeńską – po tych zmianach sondaże zdecydowanie poprawiły się na korzyść społeczności LGBTQ+. Wiele osób, zwłaszcza starszych, postrzega politykę jako coś nienaruszalnego i wierzy, że to, co mówi partia rządząca, jest absolutną prawdą. Osiem lat rządów PiS-u pokazało nam, jak bardzo można zbudować nienawiść i podziały w społeczeństwie. Obawiam się, że jeszcze długo będziemy się z tego wydobywać.
EMI: Trzeba dorzucić jakąś pozytywną myśl…
KAMA: Mało jest pozytywnych rzeczy w ostatnim czasie, nie ma co sobie mydlić oczu i myśleć, że wszystko pierdzi tęczą.
Nie mam wielkich nadziei, że w ciągu najbliższego roku czy dwóch wprowadzimy równość małżeńską, chociaż przyznaję to z bólem serca. Ale, jeśli cokolwiek się zmieni i pojawią się choćby związki partnerskie, co byłoby absolutnym minimum, to uważam, że taka zmiana pociągnęłaby za sobą wiele pozytywnych skutków. Nawet bardziej podzielone społeczeństwo zaczęłoby myśleć o osobach LGBT+ w bardziej pozytywny sposób, a my spałybyśmy spokojniej.
EMI: Uważam, że każda zmiana zaczyna się od edukacji. Na Uniwersytecie w Melbourne w Australii przeprowadzono kiedyś badanie dot. dzieci wychowujących się w rodzinach z rodzicami tej samej płci. Często słyszymy argument, że dziecko potrzebuje ojca i matki, inaczej będzie nieszczęśliwe i będzie miało braki w wychowaniu, co jest absolutną bzdurą. To badanie wykazało, że nie ma żadnej różnicy, a dzieci te wyrastają na zdrowych, szczęśliwych ludzi. Między innymi przez brak tradycyjnego podziału ról – każde z rodziców angażuje się w wychowanie w równym stopniu. Ponadto, te dzieci odczuwały, że były bardzo chciane i planowane, ponieważ sprowadzenie dziecka na świat w związku jednopłciowym nigdy nie jest łatwe.
KAMA: Oczywiście, w związkach jednopłciowych jest podział ról, ale nie ze względu na takie stereotypowe role społeczne, tylko bardziej ze względu na zasoby.
EMI: Dokładnie, wydaje mi się, że tego nam brakuje w Polsce. Edukacji, badań, pokazywania tego, że rodziny, takie jak my, mogą wychowywać fajne dzieci. Nie ma w ogóle wzorców, nie ma przykładów…
KAMA: W przestrzeni publicznej.
EMI: Tak, w przestrzeni publicznej, telewizji, szkołach.
KAMA: Brakuje reprezentacji po prostu
EMI: Na Netflixie, czy innych platformach jest wiele queerowych treści. Osoby z naszego pokolenia mają do nich łatwy dostęp, ale nie wszyscy mają taką możliwość. W telewizji publicznej takich treści jest wciąż bardzo mało, co mam nadzieję, wkrótce się zmieni. W edukacji szkolnej temat społeczności LGBT+ w ogóle jest zamiatany pod dywan.
Wierzę, że zmiana zaczyna się od pokazywania różnorodnych historii i doświadczeń, aby uświadomić, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Ludzie boją się tego, czego nie znają i nie rozumieją, a im więcej wiedzy, tym mniejszy strach i opór. To właśnie jest kluczowy motor zmian, których chciałabym widzieć więcej w naszym otoczeniu.
KAMA: Zmiana w polityce, większa edukacja oraz pozbycie się takiego podziału na my i wy. Chyba to jest najważniejsza dla nas zmiana.
Jakie rady dałybyście młodym osobom LGBTQ+, które mogą zmagać się z akceptacją siebie lub ze strony otoczenia?
KAMA: Mamy we dwie zupełnie inne doświadczenia, bo Mila zrobiła coming out bardzo dawno temu, a ja zrobiłam coming out, przyprowadzając Milę do domu.
EMI: Czyli niedawno… trzy lata temu.
KAMA: Trzy i pół! Gdyby ktoś powiedział mi, że boi się powiedzieć swojej rodzinie, że jest osobą LGBT+, to nigdy nie rzucałabym hasłami typu: „twoja rodzina na pewno cię kocha”, „twoja rodzina na pewno cię wspiera”, „z rodziną możesz być sobą”, „nie bój się, wszystko będzie dobrze”. W rzeczywistości nie wiesz, jak będzie, znamy przecież wiele historii o wyrzucaniu młodych ludzi z domów, więc zawsze trzeba wybadać grunt i zastanowić się, czy coming out jest wart poświęcenia np. swojego bezpieczeństwa i czy nie przyniesie w tym momencie więcej złego niż dobrego.
Nie mówię, żeby ukrywać to, kim się jest przed światem i przed sobą, ale ważne jest, aby dobrze zbadać grunt i ocenić, przed kim możemy dokonać coming outu.
EMI: To Kama prowadzi konto Dwie Mile i do Kamy bardzo często piszą różne osoby, dzieląc się swoją historią. Czasami te historie są bardzo intymne, widać, że te osoby nie dzieliły się przedtem swoją historią ze światem zewnętrznym, albo mała garstka osób o tym wie, a ich najbliższa rodzina nie ma o tym pojęcia. Bardzo często takie osoby szukają wsparcia lub porady. I raz, że czujemy się za to bardzo odpowiedzialne, a dwa, że czujemy, iż dobrze by było dla tych osób, gdyby zasięgnęły porady psychologicznej.
Ja na przykład przez 35 lat swojego życia, mimo iż zrobiłam coming out ponad 10 lat temu, nie wpadłam na to, żeby pójść na terapię. Porozmawiać w ogóle o tym z terapeutą, bo czasami boimy się iść nawet do swojego przyjaciela, żeby o tym porozmawiać. Dużo łatwiej się otworzyć, może nie każdemu, ale mnie np. dużo łatwiej byłoby otworzyć się przed specjalistą i po prostu powiedzieć, co czuję, podzielić się moimi wątpliwościami.
Dlatego pierwszą radą, którą chciałabym się podzielić, jest pamiętanie o możliwości skorzystania z pomocy terapeuty, zwłaszcza gdy nie mamy przyjaciela, z którym możemy porozmawiać, ani nie chcemy otworzyć się przed rodzicami. Niezależnie od tego, czy chodzi o coming out, czy tożsamość płciową, terapeuta może być ogromnym wsparciem. Co ważne, jest wielu terapeutów pro-LGBT+, których można znaleźć i filtrować na różnych stronach internetowych.
KAMA: Jest sporo tych historii. Jak ktoś do nas pisze, to są bardzo często młodzi ludzie, zawsze ich wysłuchuję i na tyle, ile jestem w stanie, daję przynajmniej to poczucie, że jest ktoś, kto chce ich wysłuchać i nie będzie ich oceniać.
Często też pomagam im znaleźć grupy wsparcia, podsyłam numer do telefonu zaufania, czy do Fundacji, które oferują darmową pomoc psychologiczną. Podsyłam też bardzo często linki. Ostatnio znalazłam taki profil na Instagramie, przyjaznylekarz, gdzie są specjaliści, do których możemy pójść, bez obawy o stygmatyzację.
I kolejną rzeczą, o której zawsze im mówię, to: “rodzina jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka, ale rodzina to nie zawsze tylko więzy krwi”.
Bardzo często możemy sami stworzyć i znaleźć tę naszą wybraną rodzinę. Wcale to nie muszą być ludzie, których znamy z domu.
Wszystkim właśnie tego życzę i zawsze staram się jak najbardziej pomóc, żeby te osoby mogły znaleźć swoją rodzinę, która będzie ich rozumieć i wspierać.
Jakie widzicie największe wyzwania dla społeczności LGBTQ+ w nadchodzących latach?
KAMA: Myślę, że głównym wyzwaniem będzie to, że stoimy w przełomowym miejscu i jeszcze trochę będziemy musieli się pobić o to, żeby nasze państwo w jakikolwiek sposób nas chroniło i zapewniło nam podstawowe prawa. Przed nami jest bardzo dużo zmian, zarówno społecznych, jak i politycznych. Dużo zależy od tego, że sami nie tworzymy podziałów, ale niestety wiele zależy od tych, którzy siedzą na wysokich stołkach…
EMI: To my ich wybieramy, więc też powinniśmy tę zmianę forsować…
KAMA: Oczywiście, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Byłyśmy na wyborach, głosowałyśmy, a koalicja rządząca nie wywiązuje się z obietnic.
EMI: To jest granie pod publikę i promowanie planu, którego się niestety nie realizuje.
KAMA: Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że głównym wyzwaniem w najbliższych latach będzie wciąż udowadnianie, że nie ma żadnych istotnych różnic między nami, a heteronormatywnymi parami. Nie powinno być tego podziału na “my” i “wy”, bo jest on sztucznie wykreowany przez polityków.
EMI: Na pewno nie możemy się poddawać, mimo tego, że jest to trudne i jesteśmy tak bardzo w tyle, jako kraj. Mocno liczę, że to w nas jest zmiana. Kropla drąży skałę, więc jak będziemy cały czas działać i działać, to w końcu ta zmiana nadejdzie.
Jakie przesłanie chcecie przekazać odbiorcom tego wywiadu i Waszym obserwatorom?
KAMA: Nie wszyscy ludzie są źli i wbrew temu, co można przeczytać w komentarzach w Internecie, na pewno nie jest się złym człowiekiem tylko przez to, jakiej jest się orientacji. Może ty powiesz coś mądrego, bo ja jestem ostatnio bardzo negatywnie nastawiona.
EMI: Przez ostatnie dwa tygodnie Kama miała trudny okres. Nasz profil zaczął się od treści głównie vanlifowych, na początku pokazywałyśmy budowę naszego vana, pierwsze podróże, a później Kama skupiła się na aktualnych wydarzeniach, przygotowaniach do ślubu i naszym życiu w Polsce jako para dwóch kobiet i wraz z rosnącą liczbą odbiorców zaczął pojawiać się hejt. Ostatni czas był pod tym względem bardzo trudny.
Ale chciałybyśmy wam przekazać, że kochamy was i dosłownie jesteśmy w tym razem. Nie poddawajmy się, bo nie możemy tego zrobić, po prostu nie możemy. Tylko my możemy cokolwiek zdziałać i jeśli politycy, których wybieramy, nie robią tego dla nas, to może siadajmy na ich miejscu, może ktoś, kto czyta ten artykuł myśli o zostaniu politykiem, aby coś zmienić?
KAMA: Ja chciałabym, żeby każda osoba, która to przeczyta wiedziała, że jest nas bardzo dużo i my nigdzie się nie wybieramy. Według najnowszego raportu IPSOS, w Polsce żyje 4 miliony osób. LGBT+ i każdy z nas zasługuje na szacunek i równe traktowanie. Jeżeli ktoś potrzebuje wsparcia, to stoi za nim cała armia ludzi, którzy tego wsparcia mu udzielą. Jeżeli nie w jednym miejscu, to w drugim. Moim marzeniem jest to, żeby nikt w Polsce nie musiał się bać i nikt nie musiał wstydzić się tego, kim jest. Nie jestem zwolenniczką mówienia, że wszyscy jesteśmy tacy sami, bo nie jesteśmy.
Jest wiele złych ludzi na świecie, bez względu na to, do jakiej społeczności należą, ale wszyscy mamy prawo do tego, żeby być szczęśliwym, móc kochać i żyć na swoich zasadach, więc póki nie krzywdzimy innych ludzi, to prawo nie powinno nam być odbierane.
EMI: Jeszcze tylko dodam, że wcale nie trzeba działać globalnie, żeby rozpocząć jakąś zmianę. Myślę, że czasem wystarczy choćby malutka inicjatywa. Jeśli znasz kogoś z Twojego otoczenia, kto ma trudny czas, po prostu podaj mu pomocną dłoń, jeśli masz taką możliwość. Czasami jest to najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić – po prostu wspierać się nawzajem. Nawet małe gesty, jak dobre słowo, ciepła herbata czy po prostu powiedzenie: „Hej, jestem tutaj, jeśli czegoś potrzebujesz, chętnie wysłucham.”
To ma ogromne znaczenie, po prostu być dla siebie wsparciem.
Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.
Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.
Hej! To też może Cię zainteresować!
Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Węgry udzieliły azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze.
Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował pakiet trzech ustaw, w tym kluczową ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która miała dostosować polskie prawo do przepisów unijnych. Głowa państwa uzasadniła swoją decyzję ochroną wolności słowa oraz obecnością w dokumentach wadliwych zapisów legislacyjnych, które – zdaniem prezydenta – psuły pierwotnie dobre założenia projektów. Prezydent podkreślił, że regulacja cyberprzestrzeni jest konieczna, jednak nie może odbywać się poprzez wprowadzanie szkodliwych przepisów towarzyszących.
W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.
Internet obiegła informacja, która została uznana za prawdziwą: OpenAI ma wykupić aplikację Pinterest.
Relacje między USA a Danią weszły w fazę napięcia w związku z nasilonymi działaniami administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Duńskie kręgi wojskowe oraz media wskazują na stosowanie przez Waszyngton metod z pogranicza wojny hybrydowej, obejmujących operacje informacyjne, próby infiltracji lokalnego społeczeństwa oraz promowanie narracji osłabiających więzi wyspy z Kopenhagą. Działania te, obejmujące m.in. powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, są przez część obserwatorów interpretowane jako realizacja strategii faktów dokonanych, mającej na celu przejęcie kontroli nad tym terytorium.
Podczas spotkania tzw. koalicji chętnych w Paryżu, premier Donald Tusk przedstawił rolę Polski w nadchodzącym procesie pokojowym oraz stabilizacji regionu po zakończeniu działań zbrojnych. Szef rządu poinformował, że Warszawa znajdzie się w wąskim gronie państw wiodących, odpowiedzialnych m.in. za kwestie logistyczno-organizacyjne oraz wypracowanie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Choć rozmowy nabierają konkretnego kształtu, polski premier wyraził dystans wobec obecnego stanowiska Rosji, podkreślając potrzebę wywarcia na Moskwę skutecznej presji międzynarodowej.
Przez długi czas w debacie publicznej padały sformułowania, takie jak: „Lampka czerwonego wina do obiadu to samo zdrowie” lub „Jedno piwo to nie piwo, a dwa piwa jak pół piwa”. Takie stwierdzenia utrwaliły się w naszym społeczeństwie i wprowadziły kulturę „picia niskiego ryzyka”.