Tegoroczne wyniki matur pokazują wyraźny spadek zdawalności w porównaniu do poprzednich lat. W 2025 roku egzamin dojrzałości zdało zaledwie 80% uczniów, co oznacza, że aż jeden na pięciu maturzystów nie uzyskał świadectwa dojrzałości. To kontynuacja spadkowego trendu, który rozpoczął się po rekordowo dobrym 2023 roku. Dlaczego tak się dzieje? I co mówią dane, kiedy porównamy wyniki z ostatnich dwóch lat?
Sięgając po statystyki z 2023 roku, poziom zdawalności w ciągu dwóch lat spadł o 9,3%. Przypomnijmy, że od 2023 roku maturzystów obowiązuje tzw. “nowa matura”, która na początku budziła wiele kontrowersji nie tylko wśród uczniów, ale i nauczycieli. Wymagania stały się jeszcze większe, kryteria bardziej określone, a materiału było coraz więcej. Odbija się to na tegorocznych wynikach – maturę zdało 80% absolwentów.
Które przedmioty sprawiają najwięcej trudności maturzystom?
Jak co roku matematyka pozostaje największym wyzwaniem wśród przedmiotów obowiązkowych. Co dziesiąty uczeń nie zdał tego egzaminu, a różnica między liceami a technikami sięga aż 15 punktów procentowych. Na poziomie rozszerzonym zaś, średni wynik z matematyki to 33%, a w technikach 16%. Drugie miejsce w najtrudniejszych rozszerzeniach zajmuje WOS. Najniższy średni wynik to 32%.
Skąd ten spadek?
Eksperci wskazują kilka przyczyn:
- Powrót do pełnej podstawy programowej po pandemii. Uczniowie musieli zmierzyć się z materiałem, który wcześniej był ograniczony lub nieobowiązkowy.
- Problemy kadrowe w szkołach – brak nauczycieli, rotacja kadry i niepewność organizacyjna.
- Zaniedbania systemowe – brak wystarczającego wsparcia w przygotowaniach, szczególnie dla uczniów słabszych i z małych miejscowości.
- Presja i przemęczenie psychiczne – uczniowie po pandemii i w czasie kryzysu gospodarczego mierzą się z dodatkowymi stresorami.
Strefaedukacji.pl poprosila dyrektora CKE, Roberta Zakrzewskiego o komentarz odnośnie wyników tegorocznych matur.
“Porównywanie wyników średnich rok do roku nie jest w pełni uzasadnione: w tym roku inna grupa zdających rozwiązywała zadania w innych arkuszach niż zdający z roku 2024 lub z lat poprzednich – podkreśla Zakrzewski. – Na podstawie analizy wyników średnich nie ma podstaw do wyciągania wniosków o „słabszym przygotowaniu zdających” lub „efekcie trudniejszych arkuszy”.”
Jedną z najbardziej niepokojących informacji w tegorocznym raporcie jest bardzo niski poziom zdawalności wśród absolwentów branżowych szkół II stopnia. W tej grupie maturę zdał maturę zdał zaledwie co siódmy uczeń, Jednak, jak zauważa CKE, ta grupa od początku osiąga podobne rezultaty.
“Należy mieć świadomość, że branżowa szkoła II stopnia to przede wszystkim szkoła nastawiona na kształcenie zawodowe – wyjaśnia. – Umożliwienie absolwentom tego typu szkoły przystąpienia do egzaminu maturalnego stanowiło krok w kierunku uelastycznienia systemu edukacji, jednak bez uszczerbku dla jego jakości, przede wszystkim z myślą o zapewnieniu jak najlepiej przygotowanych kandydatów do podjęcia studiów wyższych – podkreśla Zakrzewski.”
Matura 2025 pokazuje, że polska szkoła stoi przed wyzwaniem – nie tylko dydaktycznym, ale też społecznym. Z jednej strony widać dobre wyniki z języka angielskiego i stosunkowo wysoką zdawalność polskiego. Z drugiej – rosnąca przepaść między liceami a technikami rzuca cień na jakość kształcenia i przygotowania uczniów do życia po szkole.
Jeśli obecne tendencje się utrzymają, matura nie będzie już „przepustką na studia” dla większości uczniów, lecz selekcyjnym testem, który coraz więcej osób będzie oblewać. To sygnał alarmowy nie tylko dla nauczycieli i rodziców, ale przede wszystkim dla decydentów. Edukacja potrzebuje realnych zmian – systemowych, merytorycznych i psychologicznych.
Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.
Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.
Hej! To też może Cię zainteresować!
Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Węgry udzieliły azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze.
Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował pakiet trzech ustaw, w tym kluczową ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która miała dostosować polskie prawo do przepisów unijnych. Głowa państwa uzasadniła swoją decyzję ochroną wolności słowa oraz obecnością w dokumentach wadliwych zapisów legislacyjnych, które – zdaniem prezydenta – psuły pierwotnie dobre założenia projektów. Prezydent podkreślił, że regulacja cyberprzestrzeni jest konieczna, jednak nie może odbywać się poprzez wprowadzanie szkodliwych przepisów towarzyszących.
W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.
Internet obiegła informacja, która została uznana za prawdziwą: OpenAI ma wykupić aplikację Pinterest.
Relacje między USA a Danią weszły w fazę napięcia w związku z nasilonymi działaniami administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Duńskie kręgi wojskowe oraz media wskazują na stosowanie przez Waszyngton metod z pogranicza wojny hybrydowej, obejmujących operacje informacyjne, próby infiltracji lokalnego społeczeństwa oraz promowanie narracji osłabiających więzi wyspy z Kopenhagą. Działania te, obejmujące m.in. powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, są przez część obserwatorów interpretowane jako realizacja strategii faktów dokonanych, mającej na celu przejęcie kontroli nad tym terytorium.
Podczas spotkania tzw. koalicji chętnych w Paryżu, premier Donald Tusk przedstawił rolę Polski w nadchodzącym procesie pokojowym oraz stabilizacji regionu po zakończeniu działań zbrojnych. Szef rządu poinformował, że Warszawa znajdzie się w wąskim gronie państw wiodących, odpowiedzialnych m.in. za kwestie logistyczno-organizacyjne oraz wypracowanie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Choć rozmowy nabierają konkretnego kształtu, polski premier wyraził dystans wobec obecnego stanowiska Rosji, podkreślając potrzebę wywarcia na Moskwę skutecznej presji międzynarodowej.
Przez długi czas w debacie publicznej padały sformułowania, takie jak: „Lampka czerwonego wina do obiadu to samo zdrowie” lub „Jedno piwo to nie piwo, a dwa piwa jak pół piwa”. Takie stwierdzenia utrwaliły się w naszym społeczeństwie i wprowadziły kulturę „picia niskiego ryzyka”.