Kontynuacja chaosu w Polsce 2050

Kontynuacja chaosu w Polsce 2050

fot. Piotr Molęcki/Kancelaria Sejmu

Chaos w Polsce 2050 trwa w najlepsze. Formacja, w której jeszcze niedawno upatrywano świeżości i obywatelskiej alternatywy dla skostniałej sceny politycznej, dziś coraz wyraźniej grzęźnie w sporach o władzę, wpływy i tożsamość. Co więcej, sam jej lider, Szymon Hołownia, publicznie przyznaje, że po drugiej turze wewnętrznych wyborów może po prostu odejść z funkcji przewodniczącego. Wraz z nim odpłynąć może „znaczna grupa” osób, które wciąż mają silne personalne ambicje. Gdyby Hołownia wraz z grupą posłów rzeczywiście odszedł – nie tylko formalnie, ale tworząc nową frakcję lub projekt polityczny – polska scena polityczna mogłaby stanąć przed kolejnym przetasowaniem.

Ten konflikt coraz mniej przypomina konstruktywną debatę o kierunku rozwoju ugrupowania, a coraz bardziej walkę frakcji o kontrolę nad partyjnym szyldem. Polska 2050, która powstała jako ruch obywatelski, dziś funkcjonuje jak klasyczna partia wciągnięta w polityczne bagienko. Zamiast wspólnego projektu ideowego mamy strukturę, która dla wielu stała się przede wszystkim środkiem do zdobycia wpływów. Polska 2050 od początku była budowana wokół postaci, nie wokół wyraźnie ugruntowanego zaplecza ideowego. Gdy narracja personalna zaczyna się kruszyć – a lider mówi wprost, że wobec wewnętrznych podziałów „czuje się bardzo źle” i rozważa odejście – mówi to coś fundamentalnego o kondycji całej partii.

Dodajmy, że w tle tego wszystkiego pojawia się pomysł zmiany nazwy ugrupowania – i to nie jako kosmetyczny rebranding, ale jako symboliczne odcięcie się od Hołowni. Paulina Hennig-Kloska mówi wprost: jeśli Hołownia nie chce być przewodniczącym, to nazwa musi ulec zmianie, bo partia nie może dalej funkcjonować pod nazwiskiem osoby, która de facto kontroluje jej losy już tylko formalnie. To mocny sygnał, że spór nie dotyczy jedynie przywództwa, lecz fundamentów istnienia formacji.

Czy to koniec Polski 2050? Być może nie dziś i nie jutro. Ale to bez wątpienia moment graniczny – chwila, w której ugrupowanie musi odpowiedzieć na podstawowe pytanie o sens swojego istnienia. Quo vadis, Polsko 2050?

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Sprawa Jeffreya Epsteina to bez wątpienia jedna z największych i najbardziej mrocznych afer o podłożu pedofilskim w XXI wieku. Niezwykle trudno zamknąć ją w jednym segregatorze - akta sądowe zawierają ponad 1500 nazwisk, setki maili i nagrań, a nowe fakty wciąż są ujawniane przez Departament Sprawiedliwości USA. To nie tylko historia o handlu ludźmi w celach seksualnych.

W Parlamencie Europejskim doszło do głosowania, które wywołało falę komentarzy i kontrowersji, szczególnie w mediach społecznościowych polskich polityków. Przedmiotem sporu była poprawka zgłoszona przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), która miała dodać do dokumentu zapis stwierdzający, że „tylko biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę”. Poprawka ta została jednak odrzucona stosunkiem głosów 200 za do 233 przeciw, przy 107 głosach wstrzymujących się.

Nadzwyczajna Komisja do spraw Ochrony Zwierząt poparła projekt zakazujący używania fajerwerków. Podczas posiedzenia 10 lutego komisja rozpatrywała dwa projekty – Darii Gosek-Popiołek z Lewicy oraz Katarzyny Piekarskiej z KO – decydując, że wiodącym będzie projekt Katarzyny Piekarskiej. Zakłada on zmiany w ustawie o ochronie zwierząt oraz w ustawie o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego, a drugie czytanie nowelizacji może odbyć się jeszcze w tym tygodniu.

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wydał przełomowy wyrok w precedensowej sprawie o naruszenie dóbr osobistych, uznając, że szkoła ma obowiązek respektowania tożsamości płciowej uczniów. Sprawa dotyczyła sytuacji, w której osoba transpłciowa funkcjonuje w ramach odczuwanej tożsamości płciowej, ale nie przeszła jeszcze przez sądowe uzgodnienie płci.

Zapomnijcie o zamaskowanych szpiegach i tajnych spotkaniach. Współczesny rosyjski sabotaż w Europie wygląda zupełnie inaczej i jest przerażająco banalny. Jak wynika z najnowszego raportu opisanego przez „The New Yorker” i analizowanego przez serwis Demagog, rosyjskie służby zmieniły model działania.