W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.
Mimo że prezydent Masud Pezeszkian przyznał, iż postulaty ekonomiczne obywateli są uzasadnione, formacje siłowe zajęły bardziej radykalne stanowisko. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił, że dalszy chaos jest niedopuszczalny i zapowiedział podjęcie działań odwetowych za „akty terroru”. Sytuacja ta jest postrzegana jako najpoważniejszy sprawdzian dla systemu teokratycznego od czasu masowych demonstracji z 2022 roku.
Sytuację w regionie z uwagą śledzi społeczność międzynarodowa, w tym Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump w wywiadzie dla stacji Fox News zadeklarował, że USA mogą podjąć działania wymierzone w irańskie władze, jeśli dojdzie do eskalacji przemocy i dalszego zabijania demonstrantów. Obecny kryzys, wzmocniony dotkliwymi sankcjami gospodarczymi, stawia pod znakiem zapytania stabilność wewnętrzną kraju.