W szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana doszło do tragicznego zdarzenia podczas nocy sylwestrowej. W jednym z lokalnych klubów, w wyniku wybuchu i pożaru, zginęło kilkadziesiąt osób, a około stu odniosło obrażenia. Ogień, który według relacji świadków pojawił się około godziny 1:30 w dolnej części lokalu, rozprzestrzenił się błyskawicznie, co doprowadziło do wybuchu paniki wśród licznie zgromadzonych uczestników zabawy.
W związku ze skalą katastrofy władze kantonu Valais podjęły decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, co ma ułatwić koordynację szeroko zakrojonych działań ratunkowych. W akcję zaangażowano liczne zespoły medyczne oraz dziesięć śmigłowców, które transportują rannych do placówek w całym regionie, gdyż lokalne oddziały intensywnej terapii zostały całkowicie zapełnione. Wstępne ustalenia śledczych sugerują, że przyczyną tragedii mogło być nieostrożne użycie środków pirotechnicznych wewnątrz budynku, jednak prokuratura oficjalnie wykluczyła już wątek zamachu terrorystycznego.
Wśród poszkodowanych znajduje się wielu obcokrajowców, co potwierdzają m.in. służby dyplomatyczne Włoch. Kondolencje oraz deklaracje braterskiego wsparcia dla narodu szwajcarskiego płyną z całego świata, w tym od prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz liderów państw bałtyckich i Ukrainy. Obecnie obszar tragedii pozostaje zabezpieczony, a eksperci czekają na możliwość wejścia do zniszczonego budynku, aby przeprowadzić szczegółowe oględziny i potwierdzić ostateczną liczbę ofiar.