Fundacja Kaczuchy Dziennikarskie

czy marsze niepodległości mają sens
czy marsze niepodległości mają sens

Czy Marsze Niepodległości mają sens?

Czy Marsze Niepodległości mają sens?

MOs810, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0

Czym właściwie jest „niepodległość”? W podręcznikach brzmi jak coś oczywistego: niezależność, suwerenność, własne decyzje. Ale w praktyce to słowo często traci sens, gdy okazuje się, że wolny kraj może wciąż być zależny — od innych, od pieniędzy, od narracji. Niepodległość to nie tylko flaga, ale też odwaga, by nie dać się zastraszyć krzykiem. Dla mnie zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba tłumaczenia innym, dlaczego żyję po swojemu. Coraz częściej widzę też, że pojęcie „patriotyzmu” zmienia się. Staje się bardziej miękkie, osobiste. Nie wierzę w patriotyzm, który krzyczy i wymachuje flagą. Wierzę w ten cichy i codzienny. Wierzę w ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie obok drugiego człowieka, niezależnie czy jest ich rodakiem czy przyjezdnym. Patriotyzm to nie tromtadracja, tylko małe gesty, które sprawiają, że komuś obok żyje się trochę łatwiej.

Tylko że kiedy 11 listopada wychodzę na ulicę, mam wrażenie, że dla wielu ta niepodległość znaczy coś zupełnie innego. Marsz Niepodległości coraz częściej przypomina dla mnie pokaz siły. Biało-czerwone barwy, które mogłyby łączyć, stają się granicą między „nami” a „nimi”. Zastanawiam się wtedy, czy te marsze mają jeszcze sens – czy naprawdę świętują wolność, czy raczej próbują ją zawłaszczyć? 

W tym temacie nie sposób pominąć nazwiska Roberta Bąkiewicza – niegdyś symbolu tego ruchu i samozwańczego obrońcy „cywilizacji łacińskiej”. Jego historia to scenariusz na dobry film dramatyczny: medialny triumf, afery finansowe i wewnętrzne konflikty w stowarzyszeniu, utrata stanowiska, a na końcu próba odbicia władzy. Marsz, który kiedyś miał być manifestem dumy narodowej, coraz częściej przypomina dla mnie chaos. Najbardziej w pamięci siedzi mi marsz w niezwykle burzliwym 2020 roku. Pandemia, wybory prezydenckie, Strajk Kobiet, Marsz Niepodległości. W 2020 roku raczej demolowano niż świętowano wolność. Dla władz był to problem, ale i polityczna wygoda. Krzykliwy tłum łatwo wskazać jako „głos narodu”, nawet jeśli ten głos krzyczy z nienawiści.

Dziś Marsz Niepodległości to już nie walka o niepodległość, lecz o wpływy i narrację. Bo prawdziwa niepodległość, ta, którą da się poczuć, nie potrzebuje rac ani marszów. Potrzebuje odwagi, by być przyzwoitym człowiekiem – każdego dnia, również po cichu.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Hej! To też może Cię zainteresować!

Incydent w Szkole Podstawowej w Kielnie błyskawicznie stał się tematem debaty. Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. podczas lekcji języka angielskiego. W centrum medialnych wpisów stanęła nauczycielka, oskarżona o wyrzucenie krzyża do śmieci. Kobieta jednak przerwała milczenie, tłumacząc, że padła ofiarą manipulacji, a spór o wiarę został sztucznie wywołany wokół „zabawki”. Zobaczmy jak łatwo szkolny incydent może stać się narzędziem w politycznej walce.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że we wtorek ustawa budżetowa na 2026 rok zostanie oficjalnie przekazana do Kancelarii Prezydenta. Od tego momentu Karol Nawrocki będzie miał siedem dni na podjęcie decyzji o jej przyszłości. Choć w przypadku budżetu głowie państwa nie przysługuje prawo weta, prezydent może skierować dokument do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, w tym Zbigniew Bogucki, potwierdzają, że trwają szczegółowe analizy przepisów, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Węgry udzieliły azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze.

Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował pakiet trzech ustaw, w tym kluczową ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która miała dostosować polskie prawo do przepisów unijnych. Głowa państwa uzasadniła swoją decyzję ochroną wolności słowa oraz obecnością w dokumentach wadliwych zapisów legislacyjnych, które – zdaniem prezydenta – psuły pierwotnie dobre założenia projektów. Prezydent podkreślił, że regulacja cyberprzestrzeni jest konieczna, jednak nie może odbywać się poprzez wprowadzanie szkodliwych przepisów towarzyszących.

W Iranie narasta napięcie w związku z nową falą protestów wywołanych gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i rosnącymi kosztami życia. Władze w Teheranie zapowiedziały zdecydowaną walkę z uczestnikami zamieszek, określając ich mianem „najemników obcych państw”. Prokuratura ostrzegła, że osoby dopuszczające się niszczenia mienia publicznego mogą zostać skazane na karę śmierci, co stanowi wyraźny sygnał zaostrzenia polityki wobec opozycji.

Internet obiegła informacja, która została uznana za prawdziwą: OpenAI ma wykupić aplikację Pinterest.

Relacje między USA a Danią weszły w fazę napięcia w związku z nasilonymi działaniami administracji Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Duńskie kręgi wojskowe oraz media wskazują na stosowanie przez Waszyngton metod z pogranicza wojny hybrydowej, obejmujących operacje informacyjne, próby infiltracji lokalnego społeczeństwa oraz promowanie narracji osłabiających więzi wyspy z Kopenhagą. Działania te, obejmujące m.in. powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, są przez część obserwatorów interpretowane jako realizacja strategii faktów dokonanych, mającej na celu przejęcie kontroli nad tym terytorium.

Podczas spotkania tzw. koalicji chętnych w Paryżu, premier Donald Tusk przedstawił rolę Polski w nadchodzącym procesie pokojowym oraz stabilizacji regionu po zakończeniu działań zbrojnych. Szef rządu poinformował, że Warszawa znajdzie się w wąskim gronie państw wiodących, odpowiedzialnych m.in. za kwestie logistyczno-organizacyjne oraz wypracowanie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Choć rozmowy nabierają konkretnego kształtu, polski premier wyraził dystans wobec obecnego stanowiska Rosji, podkreślając potrzebę wywarcia na Moskwę skutecznej presji międzynarodowej.

Przez długi czas w debacie publicznej padały sformułowania, takie jak: „Lampka czerwonego wina do obiadu to samo zdrowie” lub „Jedno piwo to nie piwo, a dwa piwa jak pół piwa”. Takie stwierdzenia utrwaliły się w naszym społeczeństwie i wprowadziły kulturę „picia niskiego ryzyka”.