Czego możemy nauczyć się z serialu „Ołowiane dzieci”?

Czego możemy nauczyć się z serialu „Ołowiane dzieci”?

fot. Michał Bulsa, CC BY-SA 4.0

„Jak się tak z tobą gada, to ty zawsze tak tłumaczysz świat, a sam nigdy nie słuchasz”.

Te słowa, rzucone w serialu „Ołowiane dzieci” w trakcie wizyty szpitalnej, stanowią w rzeczywistości najtrafniejszą diagnozę systemu, który doprowadził do tragedii.

W latach 70. w Szopienicach władza też zajęta była „tłumaczeniem świata”. Dym z kominów huty nie był w tej narracji zwiastunem katastrofy, lecz zapachem chleba, pracy i stabilizacji.

Nikt jednak nie słuchał tego, co mówi biologia. Gdy dr Jolanta Wadowska-Król zaczęła badać tamtejsze dzieci, odkryła przerażającą prawdę: ołów niszczył ich organizmy od środka. Prawda ta była jednak niewygodna, nie pasowała do socjalistycznego sukcesu ani do lokalnego poczucia bezpieczeństwa.

Dziś, oglądając ten serial, można odnieść wrażenie, że tkwimy w identycznym mechanizmie, tylko skala komina urosła do rozmiarów całej planety.

Architektura zaprzeczenia

W serialu obserwujemy proces, który jest o wiele bardziej przerażający niż zwykłe kłamstwo. Dyrektorzy huty, urzędnicy, a nawet niektórzy lekarze, którzy niszczyli kartoteki chorych dzieci, nie musieli być potworami. W ich własnych oczach byli prawdopodobnie „odpowiedzialnymi liderami”, którzy chronili miasto przed paniką, a kraj przed gospodarczą zapaścią. Ich przekonanie było proste, huta to fundament egzystencji. Jeśli upadnie lub ograniczy produkcję, tysiące rodzin stracą środki do życia. W tej logice kilkaset zniszczonych próbek do badań krwi to „niska cena” za utrzymanie społecznego spokoju i realizację planu, od którego zależało wszystko.

To właśnie tutaj rodzi się najbardziej niebezpieczna forma zniekształcenia rzeczywistości. Jeśli fakty nie pasują do przyjętej wizji świata, to zaczyna uznawać się je za błędy systemu, a nie za sygnał do zmiany. Współczesny denializm klimatyczny działa według tego samego schematu, który widzieliśmy w Szopienicach. Zamiast zastanowić się, jak ratować zdrowie dzieci (lub planetę), sceptycy skupiają całą energię na podważaniu dowodów.

W filmie lekarze i urzędnicy niszczyli próbki krwi do badań, bo wierzyli, że jeśli te znikną, to problem przestanie istnieć (tak jakby brak dowodów miał sprawić, że dzieci same wyzdrowieją, a klimat samoistnie wróci do równowagi) w rzeczywistości. Sceptycy klimatyczni nie szukają dziur w prawach fizyki – oni szukają dziur w biografiach naukowców, wyrywają z kontekstu pojedyncze zdania z raportów lub budują teorie spiskowe.

Jest to klasyczny unik, łatwiej jest ignorować problem niż stanąć z nim twarzą w twarz. Jeśli uznamy, że raporty naukowe to „manipulacja”, zyskujemy komfort psychiczny. Dzięki takiemu podejściu nie musimy nic zmieniać w swoim życiu, nie musimy czuć się winni, nie musimy się bać. Ignorowanie to po prostu próba zachowania spokoju w świecie, który na naszych oczach zaczyna płonąć.

Serial pokazuje lustrzane odbicie dzisiejszego denializmu klimatycznego. Współczesny sceptyk nie walczy z nauką dlatego, że ma lepsze dane. Walczy z nią, bo nauka zaburza fundamenty jego świata, zmienia sposób podróżowania, jedzenia i zarabiania pieniędzy.

Tak jak w Szopienicach niszczono probówki z krwią, by chronić plan produkcyjny, tak dzisiejszy denialista „niszczy” autorytet klimatologów, by chronić swój komfort psychiczny. W obu przypadkach mechanizm jest ten sam. Wiara w to, że jeśli zamkniemy oczy, to świat przed nami zniknie. Obrazuje to doskonale zachowanie dziecka, które podczas zabawy w chowanego zakrywa twarz dłońmi myśląc, że jest niewidzialne. Niestety, rzeczywistość – czy to w postaci ołowiu, czy zmian klimatu – widzi nas doskonale, nawet jeśli my postanowiliśmy na nią nie patrzeć

Przegrana z biologią

Największą tragedią Szopienic nie było samo skażenie ołowiem, jednak czas, który został zmarnowany na negowanie jego istnienia. Ołów nie potrzebował oficjalnego uznania wśród władzy, by powodować anemię i uszkadzać mózgi u młodszych pacjentów. Biologia jest głucha na ideologię.

To najważniejsza lekcja dla tych, którzy dziś twierdzą, że „klimat zawsze się zmieniał” lub że „pomiary są zmanipulowane”. Musimy zrozumieć jedno, fizyka atmosfery, dokładnie tak samo jak biologia dziecka zatrutego ołowiem, nie bierze udziału w dyskusji. Nie da się jej przekrzyczeć ani przekupić. Prawa natury nie potrzebują naszej akceptacji, by działać.

Wybór

Przekonania kształtują naszą rzeczywistość tylko do pewnej granicy, za którą zaczyna się nieodwracalna szkoda. „Ołowiane dzieci” to opowieść o tym, jak wysoki koszt płaci się za ignorowanie nauki w imię „świętego spokoju”. Dr Wadowska-Król była głosem rozsądku w świecie, który wolał być ślepy.

Dziś, patrząc na rosnące słupki temperatur i ekstremalne zjawiska pogodowe, stajemy przed tym samym wyborem co mieszkańcy i decydenci lat 70. Możemy uznać, że nauka to tylko „opinia” i czekać, aż rzeczywistość wystawi nam rachunek. Pamiętajmy jednak, że dzieci z Szopienic nie uzdrowiła wiara w postęp huty, ale bolesna konfrontacja z prawdą i natychmiastowe działanie. Na prowizoryczne plastry i spóźnione sanatoria może być już niedługo za późno.

W jednej z pozoru błahych scen serialu pada kwestia, która w kontekście nadchodzącej katastrofy klimatycznej brzmi jak najważniejszy test naszego charakteru:

„Chcieli nam sprzedać kiełbasę bez bułki. Zgadnij, co na to mama. (…) Czyli jak ktoś będzie chciał cię oszukać, to dla świętego spokoju mu na to pozwolisz?”

Nie chodzi tu o zakupy, ani o kiełbasę. Chodzi o to, czy pozwolimy sobie wcisnąć wybrakowaną przyszłość. Czy dla dzisiejszego „świętego spokoju” damy się oszukać, godząc się na świat, w którym nasze dzieci – podobnie jak te z Szopienic – będą musiały płacić zdrowiem za naszą wygodną niewiedzę? Odpowiedź na to pytanie, tak jak wtedy, zależy tylko od tego, czy odważymy się wreszcie przestać „tłumaczyć świat”, a zaczniemy słuchać faktów.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Dzisiejszy brutalny atak na kobietę przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie zakończył się zatrzymaniem 37-letniego sprawcy, który w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środków odurzających dokonał dotkliwego pobicia przypadkowej osoby. Dzięki natychmiastowej interwencji funkcjonariusza policji napastnik został obezwładniony, co zapobiegło tragicznej eskalacji przemocy w samym centrum miasta.

Rządowy projekt ustawy ma położyć kres fali pozwów przeciwko rolnikom, wprowadzając obowiązkowe oświadczenia u notariusza dla nowych mieszkańców wsi oraz ochronę prawną dla prac polowych w nocy. Zmiany budzą jednak ogromny opór organizacji społecznych, które alarmują o zagrożeniu dla zdrowia obywateli i nazywają nowe przepisy „Lex Smród”.

Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Krośnie drugi akt oskarżenia w sprawie nieprawidłowości dotyczących działalności dawnej uczelni Collegium Humanum. Śledztwo obejmuje 26 osób, oskarżonych o popełnienie łącznie 78 przestępstw, w tym o charakterze korupcyjnym oraz przeciwko mieniu i wiarygodności dokumentów. Wśród głównych wątków znajduje się działalność byłej prezes zarządu Uzdrowiska Rymanów S.A., Iwony O., oskarżonej m.in. o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za przychylność w pełnieniu funkcji oraz nakłanianie do wystawiania poświadczających nieprawdę dokumentów. Mechanizm działania obejmował m.in. uzyskiwanie dyplomów MBA bez ich faktycznego odbycia w zamian za korzyści majątkowe, co podważa rzetelność procesów edukacyjnych związanych z tą placówką.

Spółka Polskie Elektrownie Jądrowe oficjalnie złożyła do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki wniosek o wydanie zezwolenia na budowę pierwszej w Polsce elektrowni atomowej w gminie Choczewo. Jest to jeden z najważniejszych kamieni milowych w całym procesie inwestycyjnym, który otwiera bezpośrednią drogę do rozpoczęcia faktycznych prac konstrukcyjnych na Pomorzu. Złożona dokumentacja zawiera szczegółowe opisy techniczne oraz wyniki badań terenowych, które mają ostatecznie potwierdzić, że obiekt będzie spełniał najbardziej rygorystyczne światowe normy bezpieczeństwa jądrowego oraz ochrony środowiska naturalnego.

Jerzy Owsiak oficjalnie ogłosił ostateczny wynik trzydziestego czwartego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy podczas konferencji prasowej w Warszawie. Fundacja zdołała zebrać dokładnie 263 477 929, 83 zł. Jest to imponująca suma, choć – jak wynika z oficjalnych danych – jest ona niższa niż w poprzednich dwóch latach. Szef fundacji podkreślił, że zebrane środki pozwolą na to, aby gastroenterologia była jak najlepiej zaopatrzona, co umożliwi realizację założonych celów medycznych.