fot. Daniel Torok / Official White House Photo
Stany Zjednoczone postawiły europejskim członkom NATO termin na znaczące zwiększenie ich zdolności obronnych. Według informacji przedstawionych przez Pentagon w Waszyngtonie, Europa ma przejąć większość konwencjonalnych zdolności obronnych Sojuszu do roku 2027. Celem jest zmniejszenie zależności od amerykańskiego wsparcia militarnego. Amerykańscy urzędnicy wyrazili niezadowolenie z dotychczasowego tempa postępów Europy w umacnianiu bezpieczeństwa po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Pojawiła się również sugestia, że niedotrzymanie tego terminu może skutkować ograniczeniem zaangażowania Waszyngtonu w niektóre mechanizmy koordynacyjne NATO.
Europejscy dyplomaci i urzędnicy nie kryją wątpliwości co do realności wyznaczonego celu. Wskazują na poważne wyzwania, takie jak zaległości w produkcji kluczowego sprzętu wojskowego, braki technologiczne oraz trudności w szybkim zastąpieniu kluczowych amerykańskich zdolności wywiadowczych i technologicznych. Jeden z europejskich dyplomatów stwierdził, że wykonanie tego zadania w tak krótkim czasie wymaga czegoś więcej niż tylko woli politycznej i funduszy. Napięcia w relacjach USA-NATO są widoczne od dłuższego czasu, a administracja Donalda Trumpa stale naciska na zwiększenie europejskich wydatków na obronność, co dodatkowo zaostrza dyskusję.
W kontekście amerykańskiego postulatu, Unia Europejska już wcześniej przyjęła własną strategię, stawiając sobie za cel przygotowanie kontynentu do samoobrony do 2030 roku. Plan ten zakłada uzupełnianie braków w strategicznych obszarach, takich jak drony, obrona powietrzna czy amunicja. Choć sojusznicy NATO generalnie zgadzają się z koniecznością inwestowania w obronę i przeniesienia ciężaru obrony konwencjonalnej na Europę, sam termin 2027 r. pozostaje źródłem sporów. Przyszłość współpracy w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie zależała od zdolności Europy do szybkiej mobilizacji i sprostania amerykańskim oczekiwaniom.