Biały Dom inicjuje rozmowy z gigantami sektora energetycznego, takimi jak Exxon Mobil, ConocoPhillips oraz Chevron, w sprawie potencjalnych inwestycji w Wenezueli. Działania te następują po niedawnej operacji militarnej USA i zatrzymaniu Nicolasa Maduro. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że amerykański kapitał ma pomóc w odbudowie infrastruktury wydobywczej, która w ostatnich dekadach uległa znacznej degradacji. Według zapewnień Waszyngtonu, modernizacja tamtejszego sektora naftowego mogłaby zająć mniej niż półtora roku.
Choć rzecznik Białego Domu, Taylor Rogers, deklaruje pełną gotowość koncernów do zaangażowania się w projekty, same firmy zachowują na razie dystans. Z doniesień medialnych wynika, że ich zarządy nie były wcześniej informowane o planach administracji wobec Wenezueli i nie podjęły jeszcze wiążących decyzji. Kluczowe konsultacje w tej sprawie mają przeprowadzić w najbliższych dniach przedstawiciele Departamentu Energii, z sekretarzem Chrisem Wrightem na czele.
Aby zachęcić inwestorów do powrotu na rynek wenezuelski, prezydent Trump zapowiedział wprowadzenie specjalnych ułatwień oraz systemu rekompensat za wniesiony wkład w odbudowę przemysłu. W publicznych wystąpieniach głowa państwa podkreśla swój decyzyjny wpływ na obecną sytuację w Wenezueli, obiecując firmom bezpieczne warunki do lokowania kapitału. Mimo tych deklaracji, największe przedsiębiorstwa naftowe oficjalnie wstrzymują się od komentarzy do czasu zakończenia zaplanowanych spotkań.