fot. youtube.com / Kanał Zero
Szymon Hołownia, ustępujący marszałek Sejmu, oficjalnie podpisał rezygnację ze stanowiska, która wejdzie w życie 18 listopada. Decyzja ta jest zgodna z wcześniej zawartą umową koalicyjną, zgodnie z którą funkcję ma objąć Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Hołownia, w swoim pożegnalnym wystąpieniu, podkreślił, że jego nadrzędnym celem było zapewnienie stabilności państwu polskiemu, a nie konkretnym partiom. Zadeklarował też dumę z podejmowanych decyzji, niezależnie od ich politycznej ceny. W kontekście swojej przyszłości, Marszałek wyraził gotowość do przyjęcia roli wicemarszałka Sejmu, jeśli zostanie zgłoszony.
Hołownia odniósł się również do zarzutów, że nadmiernie dopuszczał opozycję do głosu, twierdząc, że jest to podstawowe prawo demokracji. Podsumowując swoją kadencję, ocenił, że zostawia Sejm w bardziej stabilnym stanie, a jednym z jego największych sukcesów było „otwarcie Sejmu” dla obywateli i mediów. Wymienił zniesienie barierek, likwidację ograniczeń dla dziennikarzy, a także zwiększone konsultacje społeczne oraz rozpatrzenie zaległych projektów obywatelskich, w tym tych od Kai Godek czy Roberta Bąkiewicza, jako dowód na konieczność działania Sejmu ponad podziałami.
Ustępujący marszałek przyznał także, że Sejm pod jego przewodnictwem napotkał na liczne weta prezydenckie, sugerując, że ten współczynnik może rosnąć. Podkreślił, że instytucje będą musiały wypracować metody rozmowy z głową państwa w kwestiach technicznych. Proces wyboru jego następcy rozpocznie się 18 listopada, a zgodnie z regulaminem, obowiązki marszałka Sejmu tymczasowo przejmie najstarszy wiekiem wicemarszałek – Włodzimierz Czarzasty. Hołownia zadeklarował, że zrobi wszystko, aby jego następca jak najpłynniej przejął „sejmową maszynę”.