The White House, Public domain
Prezydent Nawrocki złożył w Sejmie projekt ustawy mający na celu znaczną obniżkę cen energii elektrycznej dla Polaków, co było jego kluczową obietnicą kampanijną, którą zapowiedział zrealizować przed upływem pierwszych stu dni urzędowania. Projekt, przedstawiony na cztery dni przed tym terminem, zakłada roczną oszczędność około 800 złotych dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Czterofilarowa inicjatywa ma jednak pociągnąć za sobą koszt dla budżetu państwa, szacowany nawet na 14 miliardów złotych. Teraz nad propozycją pracować będą posłowie, a następnie senatorowie.
Propozycje prezydenta opierają się na czterech głównych filarach. Pierwszy z nich zakłada likwidację dodatkowych opłat, poprzez przeniesienie finansowania systemów wsparcia OZE, mocy i kogeneracji z rachunków odbiorców do środków pozyskiwanych z systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS). To posunięcie ma przynieść gospodarstwom domowym 220 zł rocznej ulgi. Drugi filar koncentruje się na wygaszeniu starych systemów wsparcia i reformie systemu certyfikatów, co ma ograniczyć koszty dla odbiorców i wyeliminować nieefektywne mechanizmy. Przewiduje się redukcję obowiązków umorzeniowych dla certyfikatów i finansowanie termomodernizacji z ETS, co ma zaowocować dodatkową oszczędnością 80 zł rocznie.
Kolejne elementy planu prezydenta to obniżenie opłat dystrybucyjnych oraz stała redukcja podatku VAT. W ramach trzeciego filaru proponuje się ograniczenie zysków operatorów sieci poprzez obniżenie regulowanej stopy zwrotu (WACC) do około 7 proc. – co według założeń ma zmniejszyć opłaty dystrybucyjne o 15 proc., a tym samym oszczędzić gospodarstwom domowym 150 zł rocznie. Ostatni filar przewiduje trwałe utrzymanie obniżonej stawki VAT na energię elektryczną na poziomie 5 proc., zamiast planowanego powrotu do 23 proc. Ta bezpośrednia ulga ma być kluczowa w walce z inflacją kosztową i ma przełożyć się na największą oszczędność – około 350 zł rocznie dla każdego gospodarstwa domowego.