emigracja młodych nie tylko za pracą
emigracja młodych nie tylko za pracą

Emigracja młodych – nie tylko za pracą

Emigracja młodych – nie tylko za pracą

Dawniej wyjazd za granicę w głównej mierze był motywowany przez chęć większych zarobków. Niska płaca mimo wielu przepracowanych godzin, stanowisko poniżej swoich umiejętności, nieodpowiednie warunki – to tylko kilka powodów, dla których wielu Polaków zdecydowało się na przeprowadzkę. Mimo upływu lat tendencja emigracyjna nie spada i coraz więcej młodych ludzi deklaruje chęć szukania swojego miejsca poza Polską. Powody są różne, więc przyjrzyjmy się każdemu z nich.

Brak perspektyw i rynek pracy

Według raportu “Stan Młodych 2025” (NCK) ponad 60% młodych Polaków uważa, że w Polsce nie da się żyć godnie z własnej pracy. Wysokie koszty życia, szczególnie wynajmu i jedzenia stawiają młodych przed dużym wyzwaniem na etapie wchodzenia w dorosłość. Ponadto wiele osób pracuje na umowach cywilnoprawnych, mimo wkładania dużego wysiłku w jakość swojego zajęcia. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też o poczucie, że ich praca ma sens. Doliczmy do tego mobbing, brak wsparcia pracodawców i przemoc symboliczną. 

Tak samo rynek mieszkaniowy nie ułatwia młodym prowadzenia, subiektywnie, godnego życia. Pokoje w dużych miastach potrafią sięgać kwot na poziomie nawet 2 czy 3 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, trudno jest mieć ustabilizowane życie w obliczu rosnących cen i niewiele wyższych wypłat.
Dlatego wiele osób decyduje się na wyjazd do Niemiec, Holandii czy Skandynawii, w pogoni za szansą na niezależność, której mogą nie osiągnąć w ojczyźnie. 

Zdrowie psychiczne i presja życia

Młodzi deklarują chroniczne zmęczenie systemem, wiecznym napięciem i stresem o przyszłość. Nie czują stabilizacji w wielu aspektach swojego życia – studia, mieszkanie czy praca stanowią tylko namiastkę góry lodowej problemów. Oprócz tego cierpią na brak poczucia sprawczości, ponieważ uznają, że nieważne, co zrobią i tak się nie dorobią. Ich problemy kręcą się wokół jednej orbity – wiedzą, że życie nie powinno polegać na ciągłym przetrwaniu. 

Klimat społeczny i brak akceptacji

Przeważnie ten powód deklarują osoby queerowe. Mimo zmian prezydentów i rządu, Polska wciąż bywa krajem nieprzyjaznym różnorodności. Znajduje to potwierdzenie w statystykach migracji osób LGBTQ+, gdzie tendencja jest rosnąca. Młodzi mierzą się z homofobią w wielu środowiskach – na studiach, w pracy, a nawet na ulicy. Przemoc nie zatrzymuje się tylko na fizyczności. Wręcz przeciwnie – często przybiera formę słów i wyzwisk kierowanych w stronę upatrzonej ofiary. Brak poczucia bezpieczeństwa i możliwości bycia sobą skutkuje wyjechaniem do Danii, Holandii czy Niemiec, aby pierwszy raz nie czuć się zdehumanizowanym. Zamkniętość społeczeństwa na różnorodność tylko sprzyja kryzysowi demograficznemu.

Polityczne i społeczne zmęczenie

Młodzi są zmęczeni chaosem politycznym, niskim poziomem debaty publicznej i brakiem szacunku, jaki — w ich odczuciu — okazują politycy wobec młodszych obywateli. W badaniu CBOS z 2024 r. ponad 40% młodych ankietowanych deklarowało, że „nie czuje, by Polska była krajem dla nich”. To silne emocjonalne stwierdzenie pokazuje, że dla wielu emigracja nie jest buntem, a formą samoobrony.

Potrzeba “resetu” i innego życia

Niektórzy po prostu chcą zacząć “od nowa”. Za granicą doświadczą nowego języka, kultury oraz ludzi – bez poczucia ciężaru swojej przeszłości. Dzięki anonimowości mogą wykreować siebie ponownie i uciec od wersji siebie, która została stworzona w Polsce. Wyjazd traktują jako emocjonalny restart.

Młodzi dorośli nie są apatyczni — są po prostu zmęczeni. Ich rezygnacja z udziału w życiu publicznym czy decyzja o emigracji to często nie brak zainteresowania, lecz reakcja obronna na poczucie bezsilności wobec systemu, który ich nie słucha. Potrzebują przestrzeni, w której ich głos naprawdę coś znaczy.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.