Zack Masternak/Klub Lewicy, Public domain
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia nie pojawił się na zaplanowanym przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, dotyczącym jego lipcowej wypowiedzi o rzekomych namowach do „zamachu stanu” w kontekście zaprzysiężenia nowego prezydenta. Hołownia, który jest w tej sprawie świadkiem, stwierdził wówczas, że sugerowano mu opóźnienie lub odmowę zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, co określił jako nawoływanie do złamania konstytucji. Do wszczęcia śledztwa w tej sprawie doprowadził m.in. pełnomocnik Krajowej Rady Sądownictwa, która wraz z prezesem Trybunału Konstytucyjnego uczestniczyła w przerwanej na wniosek Marszałka sesji przesłuchań w październiku.
Pełnomocnik Marszałka, mecenas Filip Curyło, usprawiedliwił nieobecność Hołowni, powołując się na opinię prawną, która kwestionuje udział w przesłuchaniu przedstawicieli KRS i TK, argumentując, że nie są oni stronami pokrzywdzonymi w sprawie. Stwierdził także, że Marszałek wyczerpująco odpowiedział na wszystkie pytania prokuratury już podczas pierwszej sesji, dostarczając jednocześnie prokuraturze ponad 10 tysięcy stron dokumentacji jako organ państwa. Prokuratura Okręgowa skrytykowała jednak sposób, w jaki złożono pismo usprawiedliwiające nieobecność, uznając działanie pełnomocnika za „nieuprawnione” i wyraz „braku szacunku procesowego”, ponieważ ocena statusu uczestników należy do prokuratora.
Mimo to, prokuratura uznała nieobecność Marszałka Sejmu za usprawiedliwioną ze względu na obowiązki służbowe i wizytę zagraniczną, choć wyraziła oczekiwanie wcześniejszego informowania o takich okolicznościach. Nie zdecydowano się na nałożenie kary pieniężnej za niestawiennictwo. Zaplanowano jednak kolejne terminy przesłuchań Szymona Hołowni na grudzień, podkreślając, że argumenty dotyczące braku zamiaru odpowiadania na pytania stron innych niż prokuratura „nie przemawiają pod względem merytorycznym”.