Rumunia poinformowała, że rosyjski dron, zidentyfikowany jako Geran (irański Shahed 136), wtargnął w jej przestrzeń powietrzną w pobliżu granicy z Ukrainą. Incydent miał miejsce, gdy rumuńskie myśliwce F-16 monitorowały rosyjski atak na ukraińską infrastrukturę.
Choć nowe rumuńskie prawo pozwala na zestrzeliwanie takich obiektów, ministerstwo obrony podjęło decyzję o nieotwieraniu ognia, tłumacząc to ryzykiem zniszczeń ubocznych. W odpowiedzi na naruszenie, Rumunia wezwała rosyjskiego ambasadora do MSZ. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, określił wtargnięcie jako celowe „rozszerzenie wojny przez Rosję”, a nie pomyłkę.
Incydent rumuński miał miejsce krótko po tym, jak Polska zgłosiła zestrzelenie co najmniej trzech rosyjskich dronów, które naruszyły jej przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi na te wydarzenia, Polska uruchomiła prewencyjne działania lotnictwa i naziemnych systemów obrony powietrznej, a Czechy wysłały do Polski śmigłowce wsparcia, w odpowiedzi na „inwazję Rosji na wschodnią flankę NATO”.
Przypadek Rumunii spotkał się z potępieniem ze strony Unii Europejskiej, a Kaja Kallas, szefowa polityki zagranicznej UE, nazwała go „niedopuszczalnym naruszeniem suwerenności państwa członkowskiego UE”.