Klub Lewicy, Public domain, via Wikimedia Commons
W trakcie kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego w 2025 roku, wyborcom przedstawiony został obszerny i szczegółowy program wyborczy. Pojawiło się wiele skonkretyzowanych obietnic, a niektóre miały zostać zrealizowane już po zaprzysiężeniu. Program został podzielony na pięć głównych kategorii: „Dobrobyt”, „Normalne Państwo”, „Bezpieczeństwo”, „Rozwój” i „Kontrakt podatkowy”. Nowo zaprzysiężony Prezydent miał pierwszego dnia urzędowania złożyć w sejmie 6 projektów ustaw, lecz nie zostało to zrealizowane.
Obietnice Karola Nawrockiego na pierwszy dzień rządów:
– PIT 0% dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci,
– Podwyższenie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł rocznie,
– Likwidacja tzw. podatku Belki (również do kwoty 140 tys. zł rocznie),
– Wprowadzenie ulg prorodzinnych dla przedsiębiorców,
– Obniżenie podstawowej stawki VAT z 23% do 22%,
– Gwarancja waloryzacji emerytur – zawsze o minimum 150zł i nie mniej niż wskaźnik inflacji.
Prezydent Nawrocki nie zrealizował w terminie żadnej z sześciu obietnic na pierwszy dzień rządów. Zgodnie z informacją z Demagog.org.pl, 11 sierpnia 2025 r. do Sejmu RP wpłynął prezydencki projekt nowelizacji ustawy o PIT, który zakłada podwyższenie drugiego progu podatkowego do 140 000 zł. Obietnica ta została zrealizowana, lecz z kilkudniowym opóźnieniem.
Ponadto spór o realizację obietnic, w tym o waloryzację emerytur, przybrał formę otwartej konfrontacji z Prezesem ZUS. W Business Insider pojawiły się informacje, że prezes ZUS, Zbigniew Derdziuk, publicznie odniósł się do propozycji Prezydenta, wskazując na deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i konieczność pokrycia dodatkowych wydatków z budżetu państwa. To pokazuje, że nawet po wygranych wyborach, Nawrocki musi mierzyć się z oporem i biurokratyczną rzeczywistością, co rzuca nowe światło na jego „kontrakt podatkowy”.
Opóźnienia w realizacji obietnic oraz prezydentura Karola Nawrockiego wywołały szereg kontrowersji, które szybko stały się jednym z głównych tematów debaty publicznej.
Zamiast symbolicznego „mocnego otwarcia” nowej prezydentury, opinia publiczna zobaczyła zderzenie ambitnych deklaracji z realiami instytucjonalnymi, finansowymi i politycznymi. Prezydent Nawrocki znalazł się więc w sytuacji, w której musi nie tylko bronić swojego programu, lecz także udowodnić, że potrafi przekuć wyborcze hasła w trwałe i skuteczne działania.