Barbara Skrzypek przez lata pozostawała postacią niemal widmową. Nazywana „strażniczką tajemnic” Kaczyńskiego, unikała rozgłosu i mediów. Aż do dnia, w którym nie miała wyboru i musiała stanąć przed prokuraturą w sprawie tzw. dwóch wież – nieudanej inwestycji wartej 1,3 miliarda złotych, która miała powstać na działce Srebrnej w Warszawie. Dziś jej śmierć staje się kolejnym narzędziem politycznej walki.
12 marca 2025 roku Skrzypek składała zeznania. Chciała mieć przy sobie swojego pełnomocnika, jednak prokurator Ewa Wrzosek nie wyraziła na to zgody. Podczas przesłuchania obecni byli za to adwokat Jacek Dubois, sama Wrzosek oraz prawnik z kancelarii Romana Giertycha. Dla obozu PiS-u to wystarczyło, by uznać, że Barbara Skrzypek stała się ofiarą politycznej rozgrywki. Trzy dni później zmarła. Powody jej śmierci? Te oficjalne są nieistotne – liczy się narracja. PiS natychmiast znalazł winnego.
Jarosław Kaczyński nie czekał długo, by połączyć śmierć Skrzypek z działaniami obecnej prokuratury. Wskazał Ewę Wrzosek jako odpowiedzialną za to, co się stało. Mówił także o planie złożenia wniosków do prokuratury przeciwko Wrzosek oraz Jackowi Dubois. To klasyczny przykład politycznego zawłaszczania tragedii. Nie pytano rodziny Skrzypek o zdanie, nie czekano na szczegóły. Decyzja zapadła odgórnie – śmierć wieloletniej współpracowniczki prezesa PiS musi być częścią politycznej układanki.
PiS doskonale wie, jak grać na emocjach. Śmierć bliskiego współpracownika to idealny pretekst do budowania narracji o „prześladowaniu” polityków prawicy. Problem w tym, że sięgnięcie po taką retorykę nie tylko ociera się o cynizm, ale i przekracza granice dobrego smaku. Kaczyński po raz kolejny udowadnia, że polityka to dla niego teatr, w którym każda tragedia musi mieć jasno określonego wroga. Nawet jeśli wymaga to instrumentalnego traktowania śmierci osoby, która przez lata była mu wierna. Czy jednak ta strategia przyniesie PiS-owi korzyści? Społeczeństwo jest coraz bardziej odporne na podobne zagrywki. Polityczna nekromancja, wykorzystywanie zmarłych do bieżącej walki o władzę, to taktyka krótkowzroczna i obliczona na najbardziej zagorzały elektorat. Tymczasem reszta Polski widzi w tym jedynie desperację. Barbara Skrzypek, przez lata milcząca, została pośmiertnie wciągnięta w grę, w której nie może się już bronić. Wykorzystano ją – może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.