fot. Michał Bulsa, CC BY-SA 4.0
Często słyszymy, że „szkolne lata to najpiękniejszy czas w życiu”, a jedynym zmartwieniem nastolatków jest odrobienie lekcji czy wstanie rano. Dorośli lubią myśleć, że zapewniają dzieciom wszystko, czego potrzebują – bezpieczeństwo, dom i edukację. To przekonanie daje nam poczucie spokoju i zapewnia nas, że doskonale wiemy, jak wygląda dorastanie.
Jednak za zamkniętymi drzwiami dziecięcych pokoi i szkolnych sal toczy się życie, o którym większość rodziców nie ma pojęcia. Wyobraź sobie pracę, w której szef wchodzi do twojego biura bez pukania, czyta twoje prywatne wiadomości, a wyjście do toalety wymaga specjalnej zgody przełożonego. Brzmi jak żart? Niestety, dla tysięcy młodych uczniów w Polsce to po prostu codzienność, którą obnaża najnowszy raport Rzecznika Praw Dziecka. Nowe Badanie Biura Rzecznika Praw Dziecka odkrywa i pokazuje nam, co gryzie polskich uczniów.
Skąd młodzi czerpią wiedzę?
Raport obala mit o powszechnej świadomości prawnej. Statystyki pokazują że aż 91% nastolatków deklaruje, że słyszało o prawach dziecka. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, bo zaledwie 12% młodych przyznaje, że zna te prawa dobrze. To przepaść między „słyszałem” a „rozumiem”.
Dodatkowo niepokojącym jest skąd ta wiedza pochodzi. Rola szkoły jako edukatora w tym zakresie drastycznie spadła (o 24 punkty procentowe w porównaniu z poprzednimi latami). Dziś to internet (66%) wyprzedza nauczycieli. Efekt? Zarówno młodzież, jak i wielu dorosłych, zaczęło wierzyć, że prawa dziecka to coś w rodzaju „nagrody”, na którą trzeba sobie zapracować. Panuje błędne przekonanie, że prawo do szacunku czy prywatności trzeba nabyć. Tymczasem raport przypomina o fundamentalnej zasadzie: prawa dziecka są bezwarunkowe.
Co to oznacza w praktyce?
- Prawa ucznia mogą wiązać się z obowiązkami (np. masz prawo do poprawy sprawdzianu, jeśli przyjdziesz na niego w terminie).
- Prawa dziecka (człowieka) są z Tobą zawsze.
Uczeń, który nie zrobił zadania, dostał jedynkę albo zachował się niestosownie, wciąż pozostaje człowiekiem. Nie traci on prawa do godności czy zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. System często o tym zapomina, traktując np. wyjście do toalety czy prawo do bycia wysłuchanym jako przywilej.
Niepokój w świecie stałego nadzoru
Poczucie bezpieczeństwa kończy się tam, gdzie zaczyna się kontrola. W domu, który w teorii ma być azylem (94% badanych czuje się w nim bezpiecznie), prawo do prywatności jest coraz częściej łamane. Aż 29% nastolatków skarży się, że rodzice wchodzą do ich pokoju bez pukania, traktując ich przestrzeń jak swoją własność. Dodatkowo 22% badanych przyznaje, że opiekunowie czytają ich prywatne wiadomości (z czego 6% robi to regularnie).
Ale to nie tylko rodzice. Szkoła również ma swoje za uszami. 42% uczniów było świadkami sytuacji, w której nauczyciel ujawnił informacje o uczniu bez jego zgody. Do tego dochodzą nowe, technologiczne lęki. Młodzież boi się hejtu (84%) i stalkingu (77%), a na horyzoncie pojawia się nowy wróg – sztuczna inteligencja. Ponad połowa badanych (51%) obawia się przerabiania ich zdjęć i filmów przez AI (deepfake), co staje się nowym narzędziem cyberprzemocy.
Walka o wizerunek i prywatność
W dobie błyskawicznie rozwijającej się technologii, prywatność stała się towarem deficytowym, a dane z raportu w tym obszarze są alarmujące. Dokładnie 74% nastolatków uznaje publikowanie zdjęć lub filmów przedstawiających kogoś bez jego zgody za zjawisko szczególnie szkodliwe. Statystyki płynące z badania BRPD uwypuklają niewystarczającą ilość uwagi, jaką rodzice powinni dawać kwestii ochrony prywatności wizerunku ich dzieci. Choć większość nastolatków (69%) chętnie i aktywnie publikuje materiały ze swoim udziałem, chcą to robić wyłącznie na własnych warunkach.
Tymczasem rzeczywistość to pasmo naruszeń, ponieważ 38% uczniów przyznaje, że nauczyciele publikują ich zdjęcia bez żadnego pytania o zgodę. Nieco lepiej, ale wciąż alarmująco, sytuacja wygląda w domach (30% rodziców nie pyta o zdanie) oraz wśród znajomych (23%). Młodzież ma dość bycia „tłem” dla cudzych postów, 75% domaga się, by to kadra pedagogiczna każdorazowo pytała ich o zdanie przed wrzuceniem zdjęcia z ich wizerunkiem do internetu.
Co ciekawe, młodzi ludzie coraz głośniej odrzucają również półśrodki. Niemal co druga osoba (43%) wyraża dezaprobatę wobec zasłaniania ich twarzy naklejkami czy emotkami. Dla 74% badanych sprawa jest bezdyskusyjna – publikowanie wizerunku bez wyraźnej zgody to nie tylko brak szacunku, ale działanie, które może być dla młodej osoby szczególnie szkodliwe.
Niewyspani i przeładowani
Kiedy dorośli mówią o „błogim dzieciństwie”, statystyki pokazują obraz daleki od beztroski. Dla 44% nastolatków nauka zajmuje większość wolnego czasu. Problem ten dotyka znacznie częściej dziewcząt (55%) niż chłopców (33%).
Cena za ten wyścig szczurów jest wysoka. Co piąty nastolatek (21%) deklaruje, że nigdy nie przesypia zalecanych 8 godzin na dobę. Uczniowie czują się oszukani przez system, który teoretycznie wprowadza limity sprawdzianów, a w praktyce omija je poprzez „niezapowiedziane kartkówki z całego materiału”. Poczucie niesprawiedliwości jest tu dominujące. O ile 76% czuje się traktowanych fair przez rodziców, to w przypadku nauczycieli odsetek ten spada do zaledwie 52%.
Wisienką na torcie jest brak poczucia sprawczości. Tylko 21% uczniów czuje, że ma realny wpływ na życie szkoły. Ich „demokracja” kończy się na wyborze menu na klasową wigilię, podczas gdy w sprawach kluczowych pozostają wykonawcami poleceń.
„To wszystko przez ten telefon” – kryzys zaufania w gabinecie psychologa
Choć na papierze wygląda to nieźle (psycholog jest w 97% szkół), rzeczywistość skrzeczy. Na jeden etat psychologa szkolnego przypada średnio aż 549 uczniów. To sprawia, że realna, szybka pomoc staje się fikcją.
Młodzi ludzie zderzają się też z murem niezrozumienia. Raport wskazuje, że dorośli nadmiernie bagatelizują problemy psychiczne dzieci, sprowadzając wszystko do uniwersalnego winowajcy: telefonu.
Jak naprawić tę sytuację? Rekomendacje raportu
Raport Biura Rzecznika Praw Dziecka to nie tylko surowa diagnoza, ale przede wszystkim gotowa lista zadań dla dorosłych, którzy chcą realnie poprawić sytuację młodego pokolenia. Eksperci postulują wprowadzenie konkretnych zmian systemowych, takich jak ustawowe umocowanie funkcji Rzecznika Praw Ucznia w każdej placówce czy zmiana sposobu edukacji o prawach dziecka na formę warsztatową i debaty, które realnie angażują młodych ludzi. Kluczowe jest również zagwarantowanie uczniom prawa do odpoczynku poprzez wprowadzenie zakazu sprawdzania wiedzy przez pierwsze trzy dni po feriach i świętach.
Równie istotna jest zmiana podejścia do wizerunku. Zamiast wymuszania ogólnych zgód, dorośli powinni każdorazowo pytać dziecko o zdanie, ucząc je w ten sposób szacunku do własnych granic i autonomii.
Od zapewniania do słuchania, czas na nowy rozdział
Publikacja „Perspektywa (dla) dzieci i młodzieży” z 2025 roku stanowi bolesną lekcję pokory dla rodziców, nauczycieli i decydentów. Pokazuje ona, że budowanie bezpiecznego świata nie polega wyłącznie na dostarczaniu dóbr materialnych czy kontrolowaniu ocen, ale na fundamentach takich jak zaufanie, godność i prawo do intymności. Prawdziwe bezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie puka się do drzwi nastolatka i traktuje się jego potrzeby fizjologiczne oraz psychiczne z taką samą powagą, jak potrzeby dorosłego człowieka.