W Parlamencie Europejskim doszło do głosowania, które wywołało falę komentarzy i kontrowersji, szczególnie w mediach społecznościowych polskich polityków. Przedmiotem sporu była poprawka zgłoszona przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), która miała dodać do dokumentu zapis stwierdzający, że „tylko biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę”. Poprawka ta została jednak odrzucona stosunkiem głosów 200 za do 233 przeciw, przy 107 głosach wstrzymujących się.
Samo głosowanie dotyczyło zalecenia dla Rady w sprawie priorytetów Unii Europejskiej na sesję Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Statusu Kobiet. Jak wyjaśnia portal Demagog, dokument ten nie jest aktem wiążącym prawnie, a służy jedynie przedstawieniu kierunku działań i stanowiska Parlamentu. Głosowanie to wywołało ostre reakcje europarlamentarzystów Konfederacji, Ewy Zajączkowskiej-Hernik i Stanisława Tyszki, którzy określili odrzucenie poprawki jako „upadek intelektualny” i przejaw „lewicowej ideologii”.
To nie pierwszy raz, kiedy tego typu kwestie stają się przedmiotem debaty w Brukseli. Odrzucenie zapisu przez większość europosłów stało się dla części polityków argumentem w dyskusji o tożsamości płciowej i definicjach biologicznych w prawie unijnym. Choć decyzja ta nie zmienia obowiązujących przepisów, dla obserwatorów sceny politycznej stała się jasnym sygnałem światopoglądowego podziału wewnątrz Parlamentu Europejskiego.