Ministerstwo Zdrowia wydało jednoznaczne stanowisko, które ma zakończyć wieloletni konflikt między lekarzami a środowiskiem kosmetologicznym. Resort oficjalnie uznał, że zabiegi medycyny estetycznej, które wiążą się z naruszeniem ciągłości tkanek, są świadczeniami zdrowotnymi. Oznacza to, że mogą być one wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające odpowiednie uprawnienia medyczne, czyli lekarzy i lekarzy dentystów.
W opinii Ministerstwa kluczowe jest rozróżnienie kompetencji. Stosowanie produktów leczniczych wydawanych na receptę (takich jak toksyna botulinowa) oraz wyrobów medycznych ingerujących w tkanki wykracza poza uprawnienia kosmetologów. Tego typu procedury wymagają specjalistycznej wiedzy lekarskiej, niezbędnej nie tylko do wykonania zabiegu, ale przede wszystkim do oceny stanu zdrowia pacjenta i reakcji na ewentualne powikłania.
Stanowisko to jest odpowiedzią na działania Samorządu Lekarskiego, który od dawna domagał się uregulowania rynku w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Interpretacja resortu nie pozostawia złudzeń: kosmetolog nie jest zawodem medycznym uprawnionym do udzielania świadczeń zdrowotnych, a zabiegi estetyczne o charakterze inwazyjnym w świetle prawa do takich właśnie należą.