Ministerstwo Zdrowia rozwiązuje spór. Inwazyjna medycyna estetyczna tylko dla lekarzy

Ministerstwo Zdrowia rozwiązuje spór. Inwazyjna medycyna estetyczna tylko dla lekarzy

Ministerstwo Zdrowia wydało jednoznaczne stanowisko, które ma zakończyć wieloletni konflikt między lekarzami a środowiskiem kosmetologicznym. Resort oficjalnie uznał, że zabiegi medycyny estetycznej, które wiążą się z naruszeniem ciągłości tkanek, są świadczeniami zdrowotnymi. Oznacza to, że mogą być one wykonywane wyłącznie przez osoby posiadające odpowiednie uprawnienia medyczne, czyli lekarzy i lekarzy dentystów.

W opinii Ministerstwa kluczowe jest rozróżnienie kompetencji. Stosowanie produktów leczniczych wydawanych na receptę (takich jak toksyna botulinowa) oraz wyrobów medycznych ingerujących w tkanki wykracza poza uprawnienia kosmetologów. Tego typu procedury wymagają specjalistycznej wiedzy lekarskiej, niezbędnej nie tylko do wykonania zabiegu, ale przede wszystkim do oceny stanu zdrowia pacjenta i reakcji na ewentualne powikłania.

Stanowisko to jest odpowiedzią na działania Samorządu Lekarskiego, który od dawna domagał się uregulowania rynku w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Interpretacja resortu nie pozostawia złudzeń: kosmetolog nie jest zawodem medycznym uprawnionym do udzielania świadczeń zdrowotnych, a zabiegi estetyczne o charakterze inwazyjnym w świetle prawa do takich właśnie należą.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.