Premier Donald Tusk poinformował o zakończeniu prac nad projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy, przygotowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef rządu argumentował swoją decyzję obawą przed nadmierną ingerencją urzędników w relacje między pracodawcą a zatrudnionym. Według premiera przyznanie inspektorom prawa do jednostronnej zmiany formy zatrudnienia bez wyroku sądu mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję przedsiębiorstw i stabilność rynku pracy.
Projekt, opracowany w resorcie kierowanym przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk (Lewica), zakładał m.in. możliwość administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B w umowy o pracę. Propozycje te spotkały się z krytyką organizacji zrzeszających przedsiębiorców oraz negatywną opinią Rządowego Centrum Legislacji. Z kolei strona społeczna, w tym związki zawodowe, popierała zmiany, wskazując na potrzebę skuteczniejszej walki z nadużywaniem tzw. umów śmieciowych.
Mimo stanowiska premiera, liderzy Lewicy zapowiadają dalsze rozmowy wewnątrz koalicji rządzącej. Włodzimierz Czarzasty podkreślił, że obecny system pozbawia wielu pracowników podstawowych praw, takich jak płatne urlopy czy zwolnienia lekarskie. Zaplanowane na ten tydzień spotkanie liderów ma służyć wyjaśnieniu rozbieżności i poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań w zakresie ochrony praw pracowniczych, które nie budziłyby kontrowersji natury biurokratycznej.