„LEX SMRÓD”. Czy wieś musi śmierdzieć, żebyśmy mieli co jeść?

„LEX SMRÓD”. Czy wieś musi śmierdzieć, żebyśmy mieli co jeść?

Rosnąca liczba osób przeprowadzających się na wieś coraz częściej prowadzi do konfliktów z rolnikami. Jak wynika z raportu PIE, w latach 2011–2020 na terenach podmiejskich zarejestrowano przyrost ludności o 462,7 tys. osób. Nowi mieszkańcy skarżą się na hałas maszyn i nieprzyjemne zapachy hodowli, co kończy się sprawami w sądach i mandatami dla gospodarzy.

Rząd przygotował projekt ustawy, który ma raz na zawsze uregulować te relacje i nadać produkcji żywności status priorytetowy. Jego autorem jest Stefan Krajewski, czyli Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zdaniem Ministra, ta ustawa ma na celu systemowe wzmocnienie ochrony rolniczej funkcji wsi oraz ograniczenie narastających konfliktów sąsiedzkich wynikających z urbanizacji obszarów wiejskich.

Za przykład może posłużyć sprawa rolnika spod Łodzi, którego sąsiedzi skarżyli się na uciążliwy zapach z hodowli świń. Mężczyzna został pozwany i decyzją sądu musiał uiścić odszkodowanie w wysokości ponad 100 tys. złotych za odór z

Co to za projekt?

Projektowana ustawa ma na celu systemowe wzmocnienie ochrony rolniczej funkcji wsi. Jej głównym założeniem jest stworzenie jasnych ram prawnych, które ochronią działających zgodnie z prawem rolników przed bezzasadnymi roszczeniami sąsiadów.

Najważniejsze zmiany przewidziane w projekcie to m.in. domniemanie legalności (Zmiana w Kodeksie Cywilnym). Wprowadzony zostanie przepis (art. 144¹), zgodnie z którym prowadzona według zasad prawidłowej gospodarki działalność rolnicza nie będzie uznawana za zakłócanie korzystania z sąsiednich nieruchomości „ponad przeciętną miarę”. Jeśli sąsiad będzie domagał się roszczeń, to na nim będzie spoczywał ciężar udowodnienia, że rolnik narusza przepisy.

Brak mandatów za nocną pracę (Zmiana w Kodeksie wykroczeń)

Rolnicy nie będą karani grzywną za hałas związany np. z nocnymi żniwami czy opryskami, o ile wynikają one z potrzeb agrotechnicznych (np. pogody) i są prowadzone prawidłowo.

Obowiązkowe oświadczenie nabywcy działki

Każdy, kto będzie kupował nieruchomość poza miastem, będzie musiał podpisać w akcie notarialnym oświadczenie, że jest świadomy uciążliwości takich jak hałas, zapachy czy zapylenie. Ma to wyeliminować argument „zaskoczenia” specyfiką wsi.

Jak to będzie działać u notariusza?

Zgodnie z uzasadnieniem projektu, rozwiązanie to realizuje zasadę przejrzystości. Jak czytamy w dokumencie: 

Rozwiązanie to realizuje zasadę przejrzystości i świadomego wyboru miejsca zamieszkania. Nabywca nieruchomości na wsi musi mieć pełną wiedzę o charakterze terenu, co w przyszłości wykluczy możliwość podnoszenia argumentu o „zaskoczeniu” hałasem czy zapachami rolniczymi. Treść oświadczenia będzie wystarczająca w takim brzmieniu, w jakim zostało to wskazane w projekcie. Oświadczenie powinno być przez notariusza zamieszczone w każdym przypadku nabywania nieruchomości położonej poza granicami administracyjnymi miasta. Działalność rolnicza na takich terenach jest zawsze bowiem potencjalnie możliwa – nawet jeżeli w chwili zakupu działalność taka nie jest prowadzona. Notariusze nie muszą więc identyfikować takich nieruchomości. Oświadczenie będzie odczytywane nabywcy przez notariusza przed podpisaniem aktu notarialnego.

Dlaczego ta ustawa w ogóle powstaje?

Potrzeba zmian wynika z postępującej urbanizacji wsi. Do Ministerstwa Rolnictwa regularnie napływają sygnały o narastających konfliktach społecznych. Coraz więcej osób osiedla się na terenach wiejskich, nie mając doświadczenia z rolnictwem. Ich oczekiwania często zderzają się z rzeczywistością,  której praca maszyn niezależnie od pory dnia czy zapachy związane z chowem zwierząt są wiejską normą. Przypomnijmy, że produkcja żywności jest elementem bezpieczeństwa państwa. Presja ze strony nowych mieszkańców prowadzi do ograniczania produkcji rolnej, co w dłuższej perspektywie zagraża stabilności dostaw żywności.

Gdzie leży granica ochrony?

Autorzy projektu podkreślają, że nowa ustawa nie daje „czeku in blanco”. Celem jest uregulowanie tylko tych sytuacji, w których rolnik działa zgodnie z przepisami i zasadami prawidłowej gospodarki:

Celem projektu jest uregulowanie tylko tych sytuacji, w których działalność rolnicza prowadzona jest zgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej oraz przepisami prawa. Natomiast utrzymane są wszystkie prawa mieszkańców do ochrony przed rzeczywistymi, ponadnormatywnymi uciążliwościami. Dzięki temu zostaje zachowana równowaga interesów na obszarach wiejskich.

Rolnicy obawiają się roszczeń i blokowania inwestycji (np. modernizacji obór), co zniechęca młode pokolenie do przejmowania gospodarstw. Podobne rozwiązania, chroniące rolników przed odpowiedzialnością za typowe uciążliwości, w 2024 roku wprowadziła Francja.

Druga strona medalu – głos krytyczny

O opinię na temat projektu zapytaliśmy Morgan Janowicz, wiceprezeskę Federacji Bezpieczna Żywność oraz przedstawicielkę Green REV Institute, organizacji, która nazywa projekt mianem „Lex Smród”.

1. Czy uważają Państwo, że ten mechanizm całkowicie zablokuje mieszkańcom możliwość obrony przed rzeczywistym zagrożeniem dla zdrowia i środowiska, np. ze strony wielkich ferm?

Powiedzmy to wprost. Od lat nie ma systemowych mechanizmów chroniących osoby mieszkające na obszarach wiejskich przed ekspansją ferm tzw. wielkotowarowych, ponieważ do tej pory nie wprowadzono definicji ferm przemysłowych. Przez lata jako Green REV Institute i Federacja Bezpieczna Żywność obserwowałyśmy protesty mieszkańców i mieszkanek w Sadkowie, w województwie łódzkim, w województwie mazowieckim, w województwie wielkopolskim.

W 2022 roku Ministerstwo Zdrowia opublikowało przełomowe badania pokazujące, jak sąsiedztwo ferm zwierzęcych wpływa na zdrowie osób pracujących i osób mieszkających na wsi. Jednak to badanie nie zostało wykorzystane do faktycznych działań legislacyjnych. 

O problemie i zagrożeniach nie tylko zdrowotnych, środowiskowych, ale klimatycznych, społecznych, naruszeniu prawa do życia w rodzinie, swobody działalności gospodarczej pisałyśmy w Białej Księdze sektora hodowlanego Smród, Krew i Łzy w 2022 roku. Ostatnie lata przyniosły mniej protestów, ale coraz więcej ferm wielkotowarowych. W Polsce nie istnieje ustawa odorowa czy odległościowa, co powoduje, że już dzisiaj mieszkańcy i mieszkanki są skazani na siebie i na swoją aktywność, na wchodzenie w konflikt z samorządem i z inwestorami

Wprowadzenie Lex Smród spowoduje, że zostaną realnie pozbawieni swoich praw konstytucyjnych, wynikających zarówno z Konstytucji, jak i z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Doprowadzi to do sytuacji, że biznes i interesy dużego biznesu będą uprzywilejowane w stosunku do interesu społecznego. 

2. Czy Państwa zdaniem można w ogóle pogodzić ten strategiczny, narodowy interes z prawem lokalnych społeczności do czystego powietrza?

Ostatnie badania wskazują, że coraz więcej osób stawia na górze swojej piramidy potrzeb ochrony środowiska naturalnego, bioróżnorodności i przyrody, a nie interesy gospodarcze czy ekonomiczne państw. Dlatego mówienie o tym, że jest to strategiczny interes jest pierwszym błędem. Strategicznym interesem każdego państwa i każdego rządu powinno być zdrowie osób mieszkających w tym państwie.

Obywateli i obywatelek. Środowisko naturalne i budowanie adaptacji i odporności klimatycznej. Budowanie bezpieczeństwa obywateli i obywatelek, a nie bezpieczeństwa biznesu. Bezpieczeństwa biznesu, który szkodzi w kontekście zdrowotnym, społecznym, klimatycznym, środowiskowym. Interesy lokalnych społeczności nie są absolutnie sprzeczna z interesem narodowym czy globalnym. To fałszywa narracja mówi nam o tym, że eksport, biznes, przemysł, inwestor ma rację. Ale wiemy o dla, że to nie jednostkowy pieniądz ma rację, a prawo do zdrowia, prawo do bezpieczeństwa, prawo do życia w czystym środowisku, prawo do rodziny. 

3. Używają Państwo określenia „Lex Smród”. Co kryje się za tym stwierdzeniem?

Używamy określenia Lex Smród jako właściwego określenia tej ustawy, bo nie jest to ani Lex Rolnik, bo nie chroni interesów małych rolników i rolniczek, ani Lex Traktor, bo nie chroni interesów traktorów. Jest to Lex Smród, dlatego że chroni interesy przemysłu, który zanieczyszcza. Szkodzi w sposób znaczący i są na to najnowsze badania naukowe.

Mówią o tym naukowcy i naukowczynie, mówi o tym profesor Tadeusz Pomianek, mówi o tym doktor inżynier Jerzy Kupiec, mówią o osoby, które zajmują się zawodowo, antybiotykoopornością, chorobami układu oddechowego, spadkiem cen nieruchomości, rozwojem obszarów wiejskich, zanieczyszczaniem gleby, powietrza i wody.

Jest to Lex Smród, dlatego że fermy wielkotowarowe śmierdzą i nawet jeżeli nie będą śmierdziały, nawet jeżeli technologia będzie eliminować czy minimalizować ten smród i te odory, to nadal będziemy mówić o bioaerozolu, o zanieczyszczeniu powietrza, które prowadzi do chorób układu oddechowego. Będziemy mówić o antybiotykooporności, o niszczeniu gleby, jakości powietrza, jakości wody.

O spadku cen nieruchomości. To jest smród i to fakt, że Ministerstwo przedstawia taki projekt ustawy, który też polaryzuje, dzieli, ośmiesza mieszkańców miast i mieszkanki miast, tworzy fałszywą przepaść, nie biorąc pod uwagę danych, ile osób dzisiaj pracuje w rolnictwie, mieszkających na obszarach wiejskich. Pisał o tym Demagog, to jest niecałe 10%. Ile osób chciałoby posiadać nieruchomość poza miastem? Coraz więcej, są na to badania z 2024 roku. Ta ustawa to Lex Smród. 

  1. Czy Green REV Institute ma do zaproponowania rozwiązania prawne, które mogą sprawiedliwie uregulować ten narastający konflikt? Jeśli tak, to jakie to rozwiązania?

Od wielu lat jako Green REV Institute i Federacja Bezpieczna Żywność proponujemy rozwiązania w zakresie moratorium, w zakresie powstawania ferm wielkotowarowych, rozwiązania na poziomie europejskim. Już w 2023 roku fundatorka Green REV Institute, doktora Sylwia Spurek, proponowała projekt rezolucji ws. zdrowia i życia ludzi mieszkających w pobliżu ferm.

Mówimy o ustawie odorowej i o ustawie odległościowej. To o czym mówimy w sposób kompleksowy i całościowy, to to, że nie da się rozmawiać o tym, co dzieje się na obszarach wiejskich i o tym, jak powinny się rozwijać w kontekście społecznym, wykluczenia komunikacyjnego, dostępu do lekarza czy lekarki, w kontekście do tworzenia nowych miejsc pracy, jeżeli nie powiemy sobie o strategii bezpiecznej żywności.

Czyli żywności produkowanej w sposób, który szanuje lokalnych rolników, rolniczki, biznesy agroturystyczne, turystyczne, osoby mieszkające na obszarach wiejskich i które chcą wychowywać tam swoje dzieci, które chcą tworzyć tam swoje rodziny, bez tej strategii i bez znaczących zmian we wspólnej polityce rolnej, która od 62 roku prowadzi nas drogą intensyfikacji, monokultur, drogą uprzemysłowienia rolnictwa. I cały czas te zmiany proponujemy. 

Na jakim etapie są prace?

Projekt ustawy realizuje priorytet Rady Ministrów P55 „Ochrona funkcji produkcyjnych wsi”. Zgodnie z informacjami z wykazu prac legislacyjnych (na dzień 30.03.2026), projekt jest obecnie na etapie Opiniowania . Po zakończeniu prac wewnątrzresortowych trafi do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych, a następnie pod obrady Sejmu i Senatu. Projekt zakłada, że nowe przepisy nie będą dotyczyły spraw już trwających w sądach, do nich zastosowane zostaną stare zasady. Ustawa ma wejść w życie po 30 dniach od jej ogłoszenia.

Stawiamy na transparentność i profesjonalizm. Korzystamy ze zróżnicowanego finansowania, w tym z dotacji, aby budować silne media obywatelskie.

Fundamentem naszej wolności słowa pozostają jednak darowizny od Was. Wspólnie tworzymy rzetelne dziennikarstwo. Twoja wpłata to bezpośrednia inwestycja w prawdę i merytoryczną walkę z dezinformacją.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z naszymi działaniami! Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić nadchodzących wydarzeń, nowych publikacji i ważnych ogłoszeń.


Hej! To też może Cię zainteresować!

Decyzje o architekturze informatycznej państwa rzadko trafiają na czołówki gazet. Ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby milczeć. 27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny z amerykańską korporacją Palantir Technologies. Minister nazwał ten dokument „krokiem milowym”.

Dla wielu Warszawa wciąż pozostaje miastem, z którego można być dumnym. W końcu w trakcie II wojny światowej ponad 80 procent jej zabudowy legło w gruzach, a dziś trzeba uważnie przyjrzeć się różnym uliczkom, by rzeczywiście dostrzec ślady tej katastrofy. Warszawa ma drapacze chmur, osiedla premium, jedyne w Polsce metro, prestiżowe uczelnie i status największej polskiej metropolii. Jednak odłóżmy na chwilę na bok patetyczne opowieści o mieście feniksie, które znamy z podręczników i rodzinnych wspomnień. Zamiast tego zadajmy sobie pytanie: czy współczesna Warszawa jest rzeczywiście dobrze funkcjonującą metropolią, czy może stoi na glinianych nogach?

Relacje polsko-ukraińskie już od dłuższego czasu są napięte, lecz ostatnie wydarzenia dolały kilku litrów oliwy do ledwo tlącego się ognia. Decyzją prezydenta Ukrainy jednostka specjalna SSO „Północ” otrzymała imię „Bohaterów UPA”. Kto na lekcjach historii nie uważał, powinien dokładnie przeczytać następne zdania. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) powstała pod koniec 1942 roku i była ściśle powiązana z OUN-B (Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów) kierowaną przez Stepana Banderę.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową Konstytucją RP - projektem, który już na starcie wywołał szeroką debatę polityczną i medialną

Firmy są w stanie przekroczyć granice smaku, szacunku i godności, aby zyskać rozgłos. Jednak czy warto? To pytanie głośno wybrzmiało w mojej głowie po ostatniej „akcji” Pasibusa, który postanowił wejść z butami w świat streamingu.