Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję, która wywołała ogromne poruszenie w sektorze rolnym, oficjalnie wetując ustawę o „aktywnym rolniku”. Mimo płomiennych apeli ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, który jeszcze na kilka godzin przed decyzją prosił o podpis, głowa państwa uznała, że nowe przepisy uderzają w fundamenty polskiej wsi. Prezydent w swoim oświadczeniu podkreślił, że nie może dopuścić do wejścia w życie regulacji, które jego zdaniem premiują wielkie podmioty kosztem mniejszych, rodzinnych gospodarstw, stanowiących zgodnie z Konstytucją podstawę ustroju rolnego państwa.
Głównym powodem odrzucenia dokumentu była obawa przed drastycznym wzrostem biurokracji, która według prezydenta mogłaby przekształcić tradycyjne gospodarstwa w „biura rachunkowe”. Karol Nawrocki zakwestionował konieczność zbierania przez rolników stosów faktur i dokumentacji tylko po to, by udowodnić swoją aktywność zawodową i prawo do dopłat. Zdaniem głowy państwa, konsekwencją przyjęcia tych zmian mogłaby być likwidacja setek tysięcy mniejszych punktów na mapie Polski oraz ich „rozbiór” przez wielkie przedsiębiorstwa rolne, co doprowadziłoby do marginalizacji rodzinnej produkcji.
Sama ustawa miała wprowadzić nowoczesny rejestr rolników aktywnych zawodowo i precyzyjnie skierować unijne wsparcie do osób faktycznie uprawiających ziemię, eliminując tzw. właścicieli gruntów nieprowadzących działalności. Choć resort rolnictwa przekonywał, że projekt był konsultowany z ponad 90 organizacjami i stanowił odpowiedź na liczne protesty, prezydent pozostał nieugięty wobec wizji wykluczenia z systemu nawet 600 tysięcy mniejszych gospodarzy. Decyzja ta przerywa proces legislacyjny i pozostawia pod znakiem zapytania zasady wypłat dopłat bezpośrednich w 2026 roku, zmuszając rząd do ponownego przemyślenia strategii wsparcia wsi.